A A + -

Wozinski: Szanse i zagrożenia afery taśmowej

Zbigniew Stonoga to na pewno nie Edward Snowden, ale wyrwa, jaką uczynił w szeregach państwa jest nie do przecenienia.

Polska doczekała się swojej wielkiej afery na miarę tej, którą w Stanach Zjednoczonych wywołał były podwykonawca NSA, w chwili obecnej przebywający na terytorium Rosji. Co prawda ciężar gatunkowy polskiej afery nie dorównuje w żaden sposób tej zza oceanu, niemniej jednak warto docenić odwagę, jaką wykazał się Stonoga.

Rzecz jasna, nie można pomijać wszystkich okoliczności towarzyszących ujawnieniu taśm oraz dość prawdopodobnej hipotezy, zgodnie z którą Stonoga stanowi tak naprawdę zaledwie element w rozgrywce politycznej na większa skalę, niemniej jednak wszystkich libertarian niewątpliwie cieszy to, w jak wielki popłoch wyciek danych ze śledztwa wprowadził najważniejsze osoby w państwie.

Wielki wpływ na tenże popłoch miała niewątpliwie sama partia rządząca, która z niejasnych do końca przyczyn dopiero teraz – w rok po publikacji pierwszych kompromitujących taśm – przyznała się do winy falą dymisji w rządzie. Tym samym Platforma Obywatelska bardzo pomogła wszystkim obywatelom w skupieniu uwagi na zawartości taśm, stawiając pod pręgierzem samą instytucję państwa.

Afera taśmowa ukazała najważniejszych w państwie polityków i urzędników jako osobników skorumpowanych, moralnie zepsutych oraz lekką ręką wydających publiczne pieniądze na wystawne posiłki oraz (prawdopodobnie) na prostytutki. Jednym słowem: nagość króla ukazana aż nazbyt dosadnie.

W tym momencie pojawia się jednak niebezpieczeństwo. Otóż dla wielu polityków, szczególnie z prawicowych formacji, które na jesieni mają ogromne szanse na przejęcie władzy, afera taśmowa nie stanowi wcale dowodu moralnej nędzy państwa, lecz zaledwie państwa rządzonego przez Platformę Obywatelską, czy tez tzw. „salon”. Zgodnie z sugerowaną przez nich narracją, państwo nie jest więc instytucją, która należy znieść. Wymiany wymaga jedynie ekipa rządząca.

W tym momencie pojawia się niebezpieczeństwo, że wiele osób przyjmie tę właśnie narrację i bezwiednie powierzy władzę prawicy, która, zamiast walczyć o zniesienie państwa, będzie dążyła do zmian personalnych, polegających na zastąpieniu „złych” ludzi „dobrymi”. Dlatego właśnie tak ważne jest pokazanie w chwili obecnej wszystkim zainteresowanym, że państwo jest instytucją, której nie da się reformować ani ulepszać zmianami personalnymi. Państwo jest złe jako takie – bez względu na to, czy ministrami są osoby namiętnie korzystające z usług prostytutek, czy też odmawiające codziennie różaniec.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress