A A + -

Szewc i jego kapitalistyczne elfy

20 września 2016 Artykuły, Kultura

Autor: Jeffrey A. Tucker
Źródło: tucker.liberty.me
Tłumaczenie: Krystian Pospiszyl
Korekta: Agnieszka Płonka

Jednym z powodów, dla którego baśnie braci Grimm cieszą się tak dużą popularnością – większą, niż poprzednie tradycyjne opowieści – jest fakt, że opowiadały o świecie bardzo podobnym do naszego, świecie, który został stworzony w XIX wieku, kiedy baśnie po raz pierwszy były drukowane i rozpowszechniane. Sceny i wydarzenia opisywane przez braci Grimm dotykają ludzi, których dziś nazwalibyśmy członkami klasy średniej bądź burżuazji.

To był świat, który służył jako tło dla ich baśni.

Świetnym jego przykładem jest krótka opowieść zwana „Elfy i szewc”. Szewc i jego żona pracowali bardzo ciężko, przez cały dzień robiąc buty. Skóra była jednak droga i nie byli w stanie na obuwiu przyzwoicie zarobić, nieważne, jak się starali. Sprzedawali po kilka par, jednak nie mogli zyskać wystarczająco dużo w wystarczająco krótkim czasie. Zamiast bogacić się – biednieli.

Pewnej nocy szewc zostawił kawałek skóry na stole i poszedł spać. O poranku na tym samym stole czekała na niego para wykonanych z tego kawałka pięknych butów. Rzemieślnik był oszołomiony. Buty te były najwyższej jakości. Szewcowi udało się je sprzedać po bardzo wysokiej cenie klientowi, który zawiesił na nich oko. To samo działo się przez następne dni. Parę miesięcy później szewc i jego żona byli w końcu bezpieczni finansowo i stali się członkami bogacącej się klasy średniej. Wszystkie ich finansowe problemy odeszły w niepamięć, a ich życie przebiegało wygodnie i szczęśliwie.

W pewnym momencie szewc powiedział do swojej żony: „Powinienem dziś w nocy usiąść i zobaczyć, kto przez ten cały czas robił wszystko za mnie”. Żona się z nim zgodziła, po czym oboje zamiast pójść spać poszli obserwować, co dzieje się w nocy.

Muszę przyznać, że ten zwrot wydarzeń był dla mnie raczej dziwny. Ktoś mógłby pomyśleć, że ciekawość powinna skłonić ich do takiej decyzji dawno temu. Dlaczego nie zostali na noc, by zobaczyć, kto robi za nich buty, za drugim lub trzecim razem, kiedy te pojawiły się na stole? Dlaczego zwlekali tak długo, by zidentyfikować źródło swojego dobrobytu?

Jakkolwiek by nie było, tej właśnie nocy postanowli nie spać i zobaczyli dwa nagie elfy, które w pocie czoła pracowały, zmieniając kawałki skóry w przepiękne buty. Żona szewca w podzięce za cały ten trud, jaki małe stworzonka włożyły w wykonanie butów, postanowiła uszyć im równie małe ubrania. Kiedy elfy znalazły swój ubiór, założyły go, po czym uciekły, a na ich twarzach gościły uśmiechy. Elfy nigdy nie wróciły, jednak powieść zapewnia, że biznes szewca dalej przynosił mu zyski. Rzemieślnik i jego żona żyli długo, szczęśliwie i w dostatku.

Z biedy do bogactwa

W tej jednej historii możemy zobaczyć dawny archetyp powieści o sukcesie klasy średniej w strukturze komercjalnego społeczeństwa. Para wzbogaciła się w relatywnie krótkim czasie. Swojego sukcesu jednak nie zawdzięczali łasce króla, odkryciu złota, piractwu czy złodziejstwu, lecz cnocie pracy i handlu oraz wsparciu dobroczyńców, których pracy ta para nigdy nie widziała, niemniej jednak wysoce ją sobie ceniła.

Przenieśmy tę historię do naszych czasów: Wszyscy jesteśmy na miejscu biednego szewca wspomaganego przez swoje dobre elfy. W naturalnym stanie rzeczy zmagalibyśmy się, by przetrwać – tak samo, jak to robiła większość ludzkości aż do późnego średniowiecza, kiedy pierwsze światła kapitalizmu zaczęły pojawiać się na horyzoncie. Przez kolejne setki lat, a zwłaszcza podczas XIX w., życie przemieniło się. Natura przestała być dla człowieka takim zagrożeniem, a świat stał się bardziej przyjazny ludzkości.

Jak podsumowuje William Bernstein: „Ludzkie życie zaczęło polepszać się około 100 roku naszej ery, jednak tak powoli i nieznacznie, że człowiek podczas swojego krótkiego życia (ok. 26 lat) mógł tego nie zauważyć. Następnie, niedługo po roku 1820, dobrobyt zaczął płynąć do nas strumieniem. Wraz z każdym kolejnym pokoleniem życie syna było bardziej komfortowe i przewidywalne niż życie jego ojca, a on sam posiadał więcej wiedzy”.

Urodziliśmy się w świecie niesamowitego bogactwa, którego nasze pokolenie nie stworzyło. nasza oczekiwana długośc życia w historii jest zjawiskiem kompletnie nowym – zaczęła występować dopiero od lat 50 ubiegłego wieku. Skok liczebności populacji również obrazuję tę ogromną zmianę – 2000 lat temu na świecie żyło prawdopodobnie jedynie 250 mln ludzi. Dopiero w 1800 roku populacja ludzkości osiągnęła swój pierwszy miliard, ale już 120 lat później liczba ta uległa podwojeniu. Na początku lat 60. na Ziemi żyło 3 miliardy ludzi, a teraz liczba ta wynosi 7 mld. Patrząc na ten rozwój na wykresie, łatwo można uzyskać obraz stagnacji i zastoju na początku obserwowanej historii – aż do boomu rewolucji przemysłowej, kiedy ludzie po raz pierwszy posmakowali życia, a nie wegetacji.

Jeśli w tej historii bylibyśmy na miejscu szewca, prosperujący świat, w którym żyjemy – świat, który oferuje nam smartfony, opiekę zdrowotną, paliwo pozwalające zasilać samochody i technologię komunikacji z każdym na tej planecie dzięki wciśnięciu guzika na telefonie – byłby odpowiednikiem elfów zakradających się w nocy, by przemienić kawałek skóry w coś, co można sprzedać. Świat wykonuje pracę za człowieka. Większość z nas nie zrobiła niczego, by taki stan rzeczy zaistniał. Po prostu obudziliśmy się o poranku i znaleźliśmy czekającą na nas piękną parę butów.

Tak, jak wcześniej pisałem – uznaję za dziwny fakt, że szewc i jego żona tak długo czekali, by sprawdzić, co w nocy tworzy im tak ładne buty. Dlaczego wytrwali tyle miesięcy bez chęci dowiedzenia się, co wycięgnęło ich z biedy? Dlaczego traktowali magię, które miała miejsce w ich świecie, jako coś pomocnego, ale nie nadzwyczajnego?

Jednak właśnie tak zachowuje się niemal każdy w dzisiejszych czasach. W tym stworzonym przez człowieka świecie otoczeni jesteśmy przez obfitość – i jest to świat tak różny od tego, który istniał przez 99,9% historii ludzkości. A na dodatek tak niewielu trudzi się, by odkryć przyczyny tego bogactwa. Bierzemy je za coś oczywistego, co po prostu zawsze będzie.

Używamy naszej technologii, jemy potrawy z różnych zakątków świata dostępne w markecie parę przecznic od naszego domu, wsiadamy do samolotów, które zabierają nas poprzez przestworza w każde możliwe miejsce tej planety, możemy natychmiast skomunikować się z każdym, w jakimkolwiek nie znajdywałby się miejscu, nasza oczekiwana długość życia to ponad 80 lat – jednak wciąż nie jesteśmy ciekawi, jakie siły sprawiły, że ten świat zmienił swoje oblicze z bezwzględnego i surowego do przypominającego ziemski raj.

Wrogość do magii rynku

Sytuacja jest, tak właściwie, nawet gorsza. Wielu ludzi jest otwarcie wrogich w stosunku do instytucji czy idei, które dały początek naszej erze dobrobytu. Wszyscy widzieliśmy protesty w telewizji, w których uzbrojone w iPhone’y tłumy młodych ludzi wznoszą w gniewie swoje pięści przeciwko komercjalnemu społeczeństwu, kapitalizmowi i akumulacji kapitału – i domagają się różnego rodzaju kontrol, wywłaszczeń i innych tego typu rzeczy – rzeczy, które naprawdę gwarantują nam powrót do czasów podziałów kastowych, biedy i krótkiego życia. Ci ludzie tak tę powieść piszą, by elfy już nigdy nie mogły się nikomu przysłużyć. Chcieliby je zabić.

W bajce braci Grimm są tylko dwa elfy. W prawdziwym świecie uczeni znaleźli ich aż sześć, a oto ich imiona:

Pierwszy elf to własność prywatna, bez której kontrola nad otaczającym nas światem byłaby niemożliwa. Nie byłaby potrzebna, gdyby istniał nadmiar wszystkich rzeczy, jednak rzeczywistość niedostatku (rzadkich zasobów) sprawia, że posiadanie na wyłączność jest pierwszym warunkiem, który pozwala nam ulepszać świat. „Własność kolektywna” to określenie, które naprawdę nic nie znaczy, gdyż nie jest adekwatne w odniesieniu do rzadkich zasobów.

Drugi elf to wymiana. Dopóki jest dobrowolna, obie strony na tym wygrywają. Wymiana jest krokiem do przodu w stosunku do darowania prezentów, ponieważ życia obu uczestników wymiany dzięki nabytym dobrom stają się bardziej komfortowe. Dzięki wymianie możliwe jest istnienie parytetów, a w ekonomii pieniężnej – zaistnienie rozwoju kalkulacji ekonomicznej. Jest to podstawą racjonalnej ekonomii.

Trzecim elfem jest podział pracy, który pozwala nam bogacić się dzięki kooperacji z innymi poprzez obupólne zyski. Podział pracy to coś więcej niż przydzielanie zadań produkcyjnych. To jest integracja każdego w wielki projekt budowania cywilizacji. Nawet mistrz wszystkiego może zyskać, współpracując z innymi, mniej utalentowanymi. Odkrycie tej prawdy jest prawdziwą drogą do oświecenia. Oznacza ona zastąpienie wojny handlem, a wyzysku – współpracą.

Czwary elf to niebojąca się ryzyka przedsiębiorczość, która niestrudzenie odsłania zasłonę niepewności spowielającą nasza przyszłość, by każdemu z nas dać szansę na poprawę swojej sytuacji materialnej. Niepewna przyszłość jest czymś, co więzi całą ludzkość – a przedsiębiorcy to ci, którzy nie boją się wyzwań i kaprysów losu, a wręcz przeciwnie: widzą je oni jako sposób na poprawę naszych żyć, zyskując przy tym samemu.

Piąty elf jest akumulacją kapitału, nagromadzeniem dóbr, które nie są produkowane celem konsumpcji, ale produkcji innych dóbr. Kapitał umożliwia to, co F.A von Hayek nazywa „rozszerzonym porządkiem” – to pomost między różnymi etapami życia sprawiający, że jest ono stabilne. Dzięki akumulacji kapitału możliwe jest planowanie oraz najmowanie ogromnej ilości robotników. Kapitał pozwala inwestorom zaplanować i zbudować jasną przyszłość.

Ostatni, szósty elf, w przeciwieństwie do innych, nie jest instytucją, ale stanem świadomości. Jest on pragnieniem lepszego życia i wiarą, że możemy je osiągnąć pod warunkiem wykonania odpowiednich kroków. Jest to wiara w możliwość postępu. Jeśli ją stracimy – stracimy wszystko. Nawet jeśli wszystkie inne elfy będą pracowały, bez umysłowego i duchowego zaanagażowania w przemienianie tego świata na korzyść ludzkości, jedyna droga, która nas czeka, to droga prosto w stronę pustki. Ten stan umysłu jest esencją ducha Zachodu, który to rozprzestrzenił się na resztę świata.

Razem elfy te stanowią drużynę, której nazwa brzmi: kapitalizm. Jeśli nie lubicie akurat tej nazwy, możecie ją nazwać inaczej, jak na przykład: wolny rynek, wolne przedsiębiorstwo czy społeczeństwo, liberalizm – lub wymyślić własną nazwę. To nie imię ma prawdziwe znaczenie, ale to, co tę drużynę tworzy.

Studiowanie ekonomii jest podobne do decyzji pary o znalezieniu źródła swojego bogactwa. Odkryli oni elfy i spostrzegli, że nie mają one ubrań. Zdecydowali, że w podzięce wykonają dla nich odzienie. Więc i my, którzy korzystamy z dobrodziejstw sześciu elfów, powinniśmy zrobić dla nich coś dobrego. Powinniśmy chronić je przed tymi, którzy pragną ich zniszczenia. I nawet jeśli one same rozpływają się w nocy, a to, co dla nas robią, umyka naszym oczom, nigdy nie powinniśmy tracić świadomości ich pomocy.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress