A A + -

Pierścień Tolkiena: alegoria współczesnego państwa

3 września 2015 Artykuły, Kultura, Libertarianizm

Autor: Perry de Havilland
Źródło: libertarian.co.uk
Tłumaczenie: Marcin Moroń
Korekta: Jakub Paprocki

Tekst pochodzi z 2002 r.

„Nie mogę tego wszystkiego pojąć. Saruman jest zdrajcą, czyż jednak nie miał przebłysków mądrości? Dlaczego mówimy wciąż o ukryciu albo zniszczeniu Pierścienia? Dlaczego nie powiemy sobie, że Wielki Pierścień wpadł nam w ręce, aby nas wesprzeć w najcięższej potrzebie? Mając jego potęgę, Wolni Władcy Wolnych mogliby niechybnie pokonać Nieprzyjaciela. Myślę, że on tego właśnie najbardziej się lęka. Ludzie z Gondoru są waleczni, nigdy się nie poddadzą, lecz przemoc wroga może ich zmiażdżyć. Męstwu trzeba siły i oręża. Niechże Pierścień będzie naszym orężem, jeżeli ma tę moc, którą mu przypisujecie. Weźmy go sobie i ruszajmy śmiało po zwycięstwo”.
Boromir, „Drużyna Pierścienia”, księga II, rozdział II: Narada u Elronda[1]

(…) jeśli mi pani wybaczy szczerość, powiem, że mój pan miał rację. Wolałbym, żeby pani wzięła od niego Pierścień. Zrobiłaby pani porządek z tym wszystkim. Zabroniłaby pani rozkopywać zagrodę mojego staruszka i wyrzucać go na bruk. No i ukarałaby pani niektóre osoby za ich podłą robotę.

- Tak – powiedziała Galadriela. – Tak właśnie byłoby na początku. Lecz niestety nie skończyłoby się na tym. Nie będziemy już więcej o tej sprawie mówili. Chodźmy!”.
Rozmowa Sama i Galadrieli, „Drużyna Pierścienia”, księga II, rozdział VII: Zwierciadło Galadrieli


Cholernie dobra lektura

Władca Pierścieni jest dla mnie pozycją świetną pod każdym względem, i mam tu na myśli zarówno nowy, wspaniały film, jak i książkową trylogię, którą po raz pierwszy przeczytałem we wczesnych latach 70. jako dziecko. Od tamtego czasu czytałem ją jeszcze wiele razy. Władca Pierścieni nie zawodzi nawet na najbardziej podstawowym poziomie, czyli jako epos z własną, bogatą mitologią czerpiącą z tradycji celtyckiej, nordyckiej oraz saksońskiej. Mówiąc wprost, to po prostu cholernie dobra lektura, co najlepiej ukazuje film, skracając (gdzie to konieczne) wątki obecne w ksiażce, nie pastwiąc się jednak nad oryginalnym tekstem.

Frodo to jeden z nas

Władca Pierścieni może jednak zostać odczytany na wiele różnych sposobów. Doskonale radzi sobie jako seria całkiem głębokich alegorii. Nadzwyczajna powieść J.R.R. Tolkiena została z pewnością wiele razy poddana – dogłębnej niczym w palniku Bunsena – analizie tych alegorii, szczególnie przez tych, którzy chcieli się w niej doszukiwać rasistowskich podtekstów. Czytałem jedynie kilka prac tego typu i — szczerze mówiąc — nie zrobiły one na mnie wrażenia. Zapoznałem się także ze streszczeniami kilku innych tekstów. Za każdym razem uderzał mnie fakt, że argumenty każdego krytyka pracy Tolkiena omijały jej główny wątek, a przecież są tylko dwa aspekty tego dzieła, które naprawdę mają znaczenie: Frodo i Pierścień.

Zawsze byłem przekonany, że alegoryczne przesłanie Władcy Pierścieni jest zupełnie oczywiste i dość głębokie. W tej opowieści odnajdziemy wszystkie zróżnicowane gatunki i mityczne archetypy składające się na ludzkość, lecz w rzeczywistości czytelnik odnajdzie w niej jedynie jedną postać podobną do siebie: Frodo Bagginsa, hobbita. Frodo to jeden z nas.

Osobista odwaga moralna

Cała fabuła dotyczy Froda i związków łączących go z Pierścieniem. Pozostałe wątki mają jedynie drugoplanowe znaczenie, służą jako wsparcie dla głównej historii. Frodo jest zwykłym śmiertelnikiem, który nie wybiera sobie świata, na którym przychodzi mu żyć. To raczej świat rzuca się na niego siłami, na które z pozoru nie ma on żadnego wpływu, i których nie jest nawet w stanie w pełni zrozumieć. To właśnie Frodo — w większym stopniu niż inni bohaterowie — rozmyśla nie tylko na temat reakcji na wydarzenia, ale i na temat związanych z tym wyborów moralnych. Choć jest otoczony przez mityczne archetypy bohaterów wszelakiego rodzaju, Frodo pod kątem fizycznym jest wątły, posiada banalne predyspozycje i miałby problem z zastraszeniem chociażby płochliwego królika. Tak naprawdę nie jest jednak słabeuszem — cała jego moc wypływa z jego siły moralnej… A skoro już postanawia jej użyć – okazuje się, że ostatecznie to on właśnie nie ma sobie równych. Autor pokazuje nam, że to z osobistej odwagi moralnej wypływa każdy inny rodzaj siły, że bez niej żadna inna broń na świecie się nie liczy.

Pierścień to antyteza ogólnoludzkiej moralności

Skoro hobbit to jeden z nas, czym w takim razie jest Pierścień?

Pierścień jest wszystkim tym, czym nie jest Frodo. Mały hobbit jest bezbronny i ma złożoną osobowość. Pierścień jest silny, niemalże niezniszczalny i szczery w swojej zdeterminowanej wrogości wobec innych. Próbuje zdeprawować każdego, kto go dotknie lub kiedykolwiek się z nim zwiąże — zależy mu na absolutnej i bezlitosnej kontroli nad wszystkimi. Frodo nie działa z pomocą posłańców czy pośredników — załatwia swoje sprawy bezpośrednio, twarzą w twarz. Tego, kto go nosi, Pierścień czyni niewidzialnym, a ponadto niezwykle powiększa swoją moc poprzez wpływ na resztę Pierścieni. Jest antytezą ogólnoludzkiej moralności. Nie jest ważne, jak czyste jest serce noszącej go osoby i nieważne, jakimi kieruje się motywami biorąc na siebie jego moc, efekt końcowy jest zawsze ten sam — zepsucie. Pokusa towarzysząca tej potężnej mocy jest tak przytłaczająca, że jedynie najszlachetniejsi mogą oprzeć się jej urokowi, mając przed sobą Pierścień: zarówno Gandalf, jak i Galadriela odmawiają jego przyjęcia. Także Elrond dostrzega prawdziwą naturę Pierścienia, odrzucając możliwość jego użycia:

„Nie możemy użyć Pierścienia Władzy. Wiemy to aż nazbyt dobrze. (…) Moc Pierścienia, Boromirze, jest tak wielka, że nikt nie może nim rozporządzać wedle swojej woli, chyba tylko ten, kto i bez niego miał własną moc.Ale tym, co ją mają, Pierścień grozi jeszcze okrutniejszym niebezpieczeństwem. Już sama chęć posiadania go upadla serce. Pomyśl o Sarumanie. Gdyby któryś z Mędrców z pomocą Pierścienia i dzięki swojej sztuce obalił władcę Mordoru, sam zasiadłby na tronie Saurona i ujrzelibyśmy nowego Władcę Ciemności”.
„Drużyna Pierścienia”, księga II, rozdział II: Narada u Elronda

Potężny, bezosobowy i deprawujący. Pierścień jest oczywiście alegorią współczesnego państwa.

Komentarz jest autorstwa redakcji Libertarian Alliance:

Powyższy artykuł został opublikowany po raz pierwszy 7 stycznia 2002 roku, jako post na stronie Libertarian Samizdata (obecnie Samizdata: http://www.samizdata.net/) prowadzonej przez Perry’ego de Havillanda (we współpracy z Libertarian Alliance). Jego pierwotny tytuł brzmiał: „Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać — osobisty i wieloletni pogląd na temat Władcy Pierścieni”.

Wkrótce po publikacji redakcja otrzymała następującą wiadomość od Michaela Drouta, asystenta w Wheaton College w Massachusetts:

Spodobało mi się omówienie „Władcy Pierścieni” autorstwa Perry’ego de Havillanda, i pomyślałem, że warto byłoby wskazać najbardziej libertariański fragment książki, który podsumowuje całkowitą niezdolność etatystycznego umysłu do zrozumienia libertariańskiego planu. Słowa te padają z ust Gandalfa, mówiącego o Sauronie:

„Nie powstała mu w głowie myśl, że my pragniemy go strącić, ale wcale nie chcemy zastąpić go kimś innym”.

W pewnej nieopublikowanej wcześniej pracy naukowej, którą redagowałem pod kątem przyszłego wydania (książka o Beowulfie zatytułowana „Beowulf: Potwory i krytycy”[2]) Tolkien zrównał angielskość z umiłowaniem wolności. To ciekawe, że akademicka krytyka jego prac (pod kątem politycznym) jest tak słaba, że aż rażąco i w oczywisty sposób wewnętrznie sprzeczna. Po latach spędzonych na studiowaniu jego myśli oraz na edycji jego prac jest dla mnie jednak oczywiste, że choć opisywał on królów i dziedzicznych hierarchów w pozytywnym świetle (czasem), i że sam nie identyfikował się lub nie uznawał za osobę tego typu, to w głęboko w sercu był miłośnikiem wolności = libertarianinem.

Zapytany o to, gdzie znaleźć wysłany przez niego cytat, Michael Drout (któremu wyrażamy dozgonną wdzięczność) odpisał nam w następujący sposób, rzucając przy okazji nieco światła na ogólne problemy związane z badaniem dorobku Tolkiena:


Cytat pochodzi z „Dwóch wież”, z rozdziału pod tytułem „Biały jeździec”. Gandalf mówi do Aragorna:

[Sauron] przypuszcza, że wszyscy zdążamy do Minas Tirith, ponieważ tak on sam by postąpił na naszym miejscu. Rozumie, że byłby to dotkliwy cios dla jego potęgi. Jest w strachu, bo sądzi, że lada chwila może pojawić się władca rozporządzający czarem Pierścienia i wydać mu wojnę, usiłując zrzucić z tronu, żeby zająć jego miejsce. Nie powstała mu w głowie myśl, że my pragniemy go strącić, ale wcale nie chcemy zastąpić go kimś innym”.

[1] Przetłumaczone fragmenty pochodzą z: „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia/Dwie Wieże”, J. R. R. Tolkien, tłum. Maria Skibniewska, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 2004 r.

[2] Tytuł pochodzi z polskiego wydania z 2000 r.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress