A A + -

Państwowa służba zdrowia

6 maja 2015 Felieton, Publicystyka

Autor: Łukasz Frontczak – blog autora
Korekta interpunkcyjna: Jakub Paprocki
Źródło obrazka: Glow Images/East News

Szeroko pojęta „lewica” zarzuca często wolnorynkowcom, że gdyby sprywatyzować służbę zdrowia, to ludzie umieraliby na ulicach, ponieważ o leczeniu decydowałoby nie dobro pacjenta, lecz interes finansowy prywatnego właściciela. Tymczasem żyjemy w świecie, w którym lewicowy postulat darmowej służby zdrowia jest rzeczywistością, a ta brutalnie weryfikuje utopijne marzenia „zatroskanych o ludzki los” etatystów.

Co jakiś czas media donoszą o kolejnych tragediach związanych ze służbą zdrowia. W rzeczywistości zdarza się tak, że to pod państwowym szpitalem umiera człowiek (słynna sprawa mężczyzny, który prosił o pomoc, a nie otrzymał jej ze względu na rzekome wyzwiska), a wielu więcej umiera lub poważnie podupada na zdrowiu w wyniku braku dostatecznej opieki lekarskiej, spóźnionej diagnozy lub długiej kolejki (nawet 17 lat) na operację. Do tego dochodzą takie tragedie jak te, których w ostatnich latach doświadczyli pacjenci włocławskiego Szpitala Wojewódzkiego.

Lewicowe marzenie o darmowej służbie zdrowia nie wytrzymuje starcia z rzeczywistością, w której ciągle brakuje pieniędzy na podstawowe usługi medyczne, lekarze są często przepracowani, a pacjenci nie otrzymują od państwa usług, za które zapłacili i muszą wydawać dodatkowe – wcale niemałe – pieniądze na znacznie szybszą interwencję lekarską w prywatnych klinikach.

Co gorsza, kolejne tragiczne zdarzenia nie mają żadnych zasadniczych konsekwencji. Szpital we Włocławku jest tu wręcz sztandarowym przykładem lewicowego ideału, który upada na naszych oczach. Co prawda winni zaniedbań lekarze mają postawione zarzuty, ale przez ostatnich kilka lat kolejne dramaty nie zmieniły ani na jotę sytuacji w szpitalu – w zeszłym miesiącu w wyniku poważnego zaniedbania zmarły dwie osoby.

Dzieje się tak dlatego, iż nikt nie jest zainteresowany realną poprawą sytuacji. Właściciel szpitala – czyli państwo – umywa ręce, spychając wszelką odpowiedzialność na ręce lekarzy, którzy są zmuszeni funkcjonować w fatalnych warunkach finansowych – oznacza to de facto losowy wybór pacjentów, których muszą odesłać z kwitkiem ze względu na limity NFZ. Dla tych ostatnich włocławski szpital jest ledwie jednym z wielu, na który przypada określona pula funduszy – jako ustawowy monopolista nie muszą martwić się tym, czy placówki, którym płacą, wykonują swoją pracę dobrze.

Politycy z kolei są na ogół zgodni – trzeba poprawić sytuację w służbie zdrowia. Jednakże kolejne działania władz jedynie tę sytuację utrzymują w bezpiecznym dla rządu status quo lub wręcz pogarszają. Na tych decyzjach politycznych cierpią najbardziej pacjenci – ludzie, którzy ponieśli potężne uszczerbki na zdrowiu, utracili bliskich albo, co gorsza, swoje dzieci. Cierpią też lekarze, którzy muszą wybierać pomiędzy pacjentem mniej i bardziej cierpiącym, pomiędzy przeprowadzeniem a odłożeniem w czasie kolejnego badania. Przyrzekali ratować życie i nie szkodzić, a muszą rozmyślać nad tym, jak zaszkodzić najmniej, co często kończy się bezosobowym traktowaniem kolejnych pacjentów, a raczej petentów, którzy są dla lekarza nie osobami potrzebującymi pomocy, lecz kolejnym problemem na głowie, nadprogramowym łóżkiem i badaniem – powodem do zaciągnięcia kolejnego długu, gdyż pieniędzy z NFZ nigdy nie wystarcza.

Darmowa służba zdrowia, światły ideał lewicy, jest z gruntu nieludzka. Spycha cierpiącego człowieka do roli kolejnej cyferki w tabelce – cyferki niepożądanej. Oddala pacjentów od lekarzy, antagonizując ich nawzajem. Pacjenci narzekają, że lekarze traktują ich bezosobowo i nie poświęcają dostatecznej uwagi ich zdrowiu. Natomiast lekarze narzekają, że pacjentów jest zbyt dużo i przychodzą do nich ze sprawami błahymi, na które nie ma miejsca w budżecie. Chorobom się nie zapobiega – leczy się je w późnych stadiach. Często bywa, że zbyt późno. Instytucjonalne tryby państwowej machiny zdehumanizowały służbę zdrowia. Odzierają pacjentów z godności, a lekarzy z ich misji. Państwowa służba zdrowia stała się cichym zabójcą. Trzeba być doprawdy pozbawionym uczuć, bezdusznym egoistą, aby taki system nadal popierać.

A popierają go rzekomo zatroskani, wrażliwi lewicowcy. Ich troska jest jednak fałszywa – wystarczy spojrzeć, do ilu tragedii ten szczególny rodzaj troski zdążył już doprowadzić. Lewica ma na sumieniu setki pacjentów, których nigdy nie wyleczono. Tylko czy ci zatroskani lewicowi egoiści mają jakieś sumienie? Fakty nakazują, aby w to wątpić.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress