A A + -

„Nigdy tam nie wrócę” – dlaczego Ukraińcy zrobili to co zrobili

21 października 2017 Bez kategorii

Autor: Karl i Sandra Borden
Tłumaczenie: Forum Libertas
Źródło: FEE.org

Oryginalny artykuł został opublikowany w czasie protestów przeciwko Janukowyczowi, prezydentowi Ukrainy, w lutym 2014 r., które zakończyły się jego ucieczką z kraju.

W 1999 roku uczestniczyliśmy w konferencji klubów Rotary w Singapurze i w autobusie siedzieliśmy obok Rotarianina, którym był lekarz z Ukrainy. Kilka lat wcześniej powstał pierwszy klub na Ukrainie, a mój autobusowy sąsiad przedstawił się nam. Wywiązała się między nami rozmowa, która przerodziła się w przyjaźń. Oleg zaprosił nas, abyśmy odwiedzili go na Ukrainie, gdy tylko pojawi się taka okazja. Okazja pojawiła się i jeszcze tego samego roku mieliśmy niesamowitą przyjemność spędzenia dwóch tygodni na Ukrainie, która – jak się wydawało – zaczynała swoją podróż w stronę demokracji i wolnego rynku.

Sandra praktykuje medycynę, a ja mam wiele kontaktów w klubach Rotary, więc mieliśmy okazję poznać wielu ukraińskich lekarzy. Nigdy nie zapomnimy jednego szczególnego wieczoru. Gościliśmy w domu pewnego onkologa i jego żony, nauczycielki muzyki. Mieszkali wraz z synem w małym, dwupokojowym mieszkaniu. Szpital, w którym pracował onkolog, a który zwiedzaliśmy wcześniej tego dnia, znajdował się w przerobionej stodole, a jego biurem była przerobiona stajnia. Innym gościem na kolacji był przyjaciel naszego gospodarza, kardiolog, który spędził w latach 80-tych kilka miesięcy w Stanach Zjednoczonych w ramach programu wymiany medycznej – jak się okazało w tym samym szpitalu, w których 40 lat wcześniej urodziła się Sandra. Obaj lekarze byli krótko po 50-tce i dorastali w systemie sowieckim. Dla ich bezpieczeństwa będę ich nazywał kolejno „Siergiej” i „Vlad”.

Siergiej, onkolog, powiedział nam, że musi każdej nocy chować swój mizerny zapas leków i sprzętu w swoim gabinecie, bo w przeciwnym razie rano już go nie będzie. Wytłumaczył nam również, że „darmowe leczenie dla wszystkich” oznacza w praktyce to, że leki i usługi medyczne są tak deficytowe, że praktycznie nie istnieją bez łapówek i bez czarnego rynku. Jednak to opowieść Vlada wywarła na nas szczególne znaczenie.

Vlad opowiedział nam, jak to jest dorastać w strachu przed tajną policją. Opisywał, jak każdego dnia wracał ze szkoły do domu, a jego matka pytała go „Co ci dzisiaj powiedzieli?” i następnie tłumaczyła: „To jest prawdą, w to możesz wierzyć. To natomiast jest kłamstwem – nic nie mów twojej nauczycielce, ale nie wierz w to”. Opowiadał nam, jak zadaniem dzieci było stanie w kolejkach, czasami przez kilka dni, bez względu na to, jaki towar akurat rzucili na sklep. Cokolwiek było w danym momencie dostępne, miało potencjalną wartość barterową. Vlad tłumaczył nam, jak w przeciągu jednej generacji zmieniła się uprawa ziemi. Jego dziadek był prawym i uczciwym człowiekiem, któremu państwo odebrało ziemię. Jego ojciec kradł co popadnie, aby przetrwać – zakradał się na to samo pole, które wcześniej miał jego ojciec i kradł z niego warzywa.

Sarkastycznie żartował z lokalnej siedziby KGB. Mówił, że jest to najwyższy budynek w mieście i że lokatorzy mogą „zobaczyć Syberię z piwnicy”. Opowiadał nam również o swojej pierwszej wizycie w amerykańskim sklepie, gdy „opiekun z KGB” pozwolił mu iść po pastę do zębów: „Stałem między regałami i patrzyłem na każdy możliwy rodzaj pasty do zębów. Była to eksplozja kolorów, rozmiarów i smaków, a ja byłem sparaliżowany. Nie mogłem się zdecydować. Widziałem jak Amerykanie wchodzą i po prostu biorą pastę – ale ja nie mogłem. W tamtym momencie zrozumiałem, że tak naprawdę nigdy w moim życie nie dokonywałem wyborów. Państwo przydzieliło mi moją szkołę, mój zawód, moje mieszkanie, moją pracę. Nawet gdy jakiś towar był dostępny w sklepie, była tylko jedna „marka” butów, mydła czy… pasty do zębów. Stojąc tak między Amerykanami, którzy z taką łatwością dokonywali wyborów zarówno w sprawach ważnych jak i tych mniej istotnych, czułem się jak dziecko wśród dorosłych”.

Mówił, że po powrocie musiał „założyć z powrotem swoją sowiecką maskę. Wyglądanie na zbyt szczęśliwego było podejrzane”.

Później tego samego wieczoru, po zbyt dużej ilości kawioru i wódki, Karl zapytał: „Vlad, Ukraina właśnie zaczęła swoją podróż do wolności. Wierzysz w to, że utrzyma ten kurs?” Dobrze wychowany ukraiński, pięćdziesięciokilkuletni kardiolog o łagodnym głosie przez dłuższy czas milczał, wpatrując się w swoją szklankę. Następnie podniósł głowę i spojrzał prosto na mnie. „Nie wiem” – powiedział łagodnie. „Wiem jednak, że nigdy tam nie wrócę. Chwycę za broń, będę walczył na ulicach, ale nigdy… tam… nie… wrócę”.

„Vlad” – jeśli jesteś wśród tych, którzy są na ulicach – mam nadzieję, że masz się dobrze i jesteś bezpieczny.

Adnotacja: w tej kolekcji zdjęć Mishy Domozhilova i Katyi Rezvaya możecie znaleźć twarz „Vlada”, który najwyraźniej dotrzymał swojej obietnicy.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress