A A + -

Mr. Robot – paszkwil na kapitalizm czy prorynkowa epopeja?

4 stycznia 2018 Artykuły, Kultura

Tekst będzie zawierał opisy niektórych scen serialu. Jeśli chcesz uniknąć “spojlerów” – czuj się ostrzeżony.

Ostatnio myślałem o tym jakie to ironiczne: uruchamiam przeglądarkę Google Chrome na komputerze pochodzącym od Apple’a po to, żeby za chwilę oglądać serial, w którym światowa korporacja mająca krew na rękach, jest uosobieniem wszelkiego zła, której jeden z wysoko postawionych pracowników płaci bezdomnemu za to, żeby mógł go pobić, a kiedy ten prosi o więcej gotówki, słyszy w odpowiedzi “mówisz jak prawdziwy kapitalista”. Z drugiej strony możemy spotkać narzekanie na odejście od standardu złota, które sprzyja ekspansji kredytowej i bogaceniu się, zgodnie z prawem Cantillona, tym, którzy są najbliżej źródła nowych pieniędzy, kosztem przeciętnych ludzi. Zagubienie głównego bohatera w jego własnym umyśle przywodzi mi na myśl moje własne w próbie wystawienia oceny serii pod kątem swego rodzaju zgrzytów światopoglądowych. Jeśli jesteś ciekawy, bądź ciekawa, co dla austrolibertarianina może nieść ten serial, zapraszam do lektury.

Monopole a wolny rynek – trochę teorii

Zanim przejdę dalej, chcę nieco odświeżyć naszą wiedzę z zakresu ekonomii tak, żeby dalsza analiza nie wisiała w powietrzu, a miała oparcie w solidnej wiedzy ekonomistów spod sztandaru austriackiej szkoły ekonomii.

Po pierwsze, jak zauważa Rothbard w “Ekonomii wolnego rynku”, o monopolach można mówić tylko w przypadku prawnego wykluczenia pewnych podmiotów z gry, albo uprzywilejowania innych, drogą subsydiów, dopłat itp. Nie istnieje coś takiego jak cena monopolowa, ponieważ nie można wyodrębnić jej w żaden sposób posiłkując się analizą sztywności popytu itp. Podobnie intuicyjne określenie “monopolu” jako sytuacji, gdzie występuje jeden podmiot dostarczający danych usług jest mało precyzyjne, bo to konsument decyduje, czy “ten sam produkt” to np. każdy mebel do siedzenia, tylko krzesła, czy wszystko, co ma zieloną tapicerkę. W takiej sytuacji, nawet jeśli na całym świecie tylko Ikea dostarczałaby krzesła, nie byłoby mowy o monopolu na rynku mebli do siedzenia, bo dla kogoś innego równie dobrym meblem będzie pufa. Innymi słowy, nie można w analizie wyodrębnić homogenicznych dóbr. Ale nawet gdyby było to możliwe, to dana firma mogłaby zostać monopolistą tylko dzięki wyborom konsumentów, ceniącym sobie jej produkty wyżej od produktów konkurencji, co oznacza, że sytuacja ta byłaby dla konsumentów korzystna.

Libertarianizm sprzeciwia się z zasady każdej interwencji państwa w rynek, w związku z czym przeciwstawia się monopolom rozumianym w taki sposób, jak pierwszy zaprezentowany powyżej.

Kolejną ważną rzeczą, jaką wiemy dzięki Rothbardowi jest to, że na wolnym rynku powstanie jednej, ogólnoświatowej firmy zarządzającej całymi zasobami jakiegoś dobra jest niemożliwe, gdyż im bardziej firma monopolizuje rynek (w potocznym rozumieniu tego słowa), tym mniej ma odniesień do rynkowych cen i tym trudniej jest jej prowadzić kalkulację ekonomiczną.

Wspomniana już ekspansja kredytowa również jest istotnym elementem analizy. Uprzywilejowana pozycja banków i pozwolenie na istnienie rezerwy cząstkowej, pompowanie kredytu są, jak wiemy z prac von Misesa, przyczyną baniek spekulacyjnych. Bankom sytuacja jest bardzo na rękę, ponieważ mają możliwość scedowania ryzyka związanego z pożyczkami na innych uczestników rynku, dodatkowo występuje wspomniany już efekt Cantillona: pierwsi właściciele nowych pieniędzy najbardziej na nich korzystają. Tani kredyt zniekształca rynek, powoduje, że nieopłacalne jest trzymanie niskiej preferencji czasowej i tworzeniu oszczędności, zamiast tego obniżenie kosztów spłaty przez inflację tworzy pokusę do wpadania w spiralę zadłużenia.

Z powrotem do podwójnego świata

Świat głównego bohatera, Elliota, przenika się z tym, w którym żyjemy. W telewizji pokazywane są wypowiedzi Obamy, który odnosi się do założonego przez Elliota “F-society”. Innym razem widzimy kampanię prezydencką Trumpa, którą popierają chińscy terroryści z “Black Army”, co chwilę przewijają się faktyczne narzędzia używane przy pentestach (co dla mnie, jako osoby technicznej, było miłą odskocznią w stosunku do znanych scen hackowania przedstawianych jako ładowanie paska postępu albo niezbyt zręcznych tekstów takich jak “emacsem przez sendmail”). Również świat problemów Amerykanów w postaci rosnącego zadłużenia jest czymś, co znajduje swoje odbicie w serialu. O ile daleki jestem od zrzucania na innych winy za to, że dana osoba za bardzo lubi się zadłużać, o tyle rozumiem odbicie frustracji z naszego świata w świecie na ekranie. Serial staje się dzięki temu bliższy oglądającemu.

Dużo problemów, zarówno serialowych jak i rzeczywistych, zostałoby rozwiązanych przez implementację rozwiązań proponowanych przez ASE. Standard złota, zniesienie bankowości centralnej, utrzymywanie stóp procentowych na rynkowym, a nie zaniżonym poziomie, zniesienie barier dla rozwoju biznesu, wszystko to pozwoliłoby przełamać część problemów ekonomicznych. Zły E-Corp również nie zaistniałby na wolnym rynku, a na pewno nie byłby w stanie przetrwać kryzysów przez brak wsparcia z kieszeni podatników udzielanego przez rząd. Rozpadłby się, albo musiałby dużo wcześniej dostosować swój profil działalności do preferencji konsumentów.

W serialu przewijają się motywy fascynacji anarchizmem, rozumianym jako niszczenie wszystkiego, co stworzyła cywilizacja. Czar niszczenia pryska w trzecim sezonie, kiedy okazuje się, że dziecięce zauroczenie tłuczeniem witryn sklepowych nie jest w stanie sobie poradzić z prawdziwymi terrorystami i jest przez nich aktywnie wykorzystywane. Utrata życia przez bliskie Elliotowi osoby stanowi gorzkie zderzenie z rzeczywistością podczas jego szczeniackiej zabawy w boga.

W tym miejscu, zanim przejdę do podsumowania chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: Elliot pracował w All-Safe, która choć prywatna, nie była napiętnowana. Różnica między tą firmą a E-Corpem polegała na tym, że tylko ta druga działała przez wyzysk i tuszowała swoje zbrodnie.

Podsumowanie

Mr. Robot zdecydowanie nie jest otwarcie pro-kapitalistyczny, pro-wolnorynkowy, czy też pro-libertariański. Ale jeśli zastosujemy znane nam narzędzia analityczne, może się okazać, że niesie dla naszego środowiska dużo więcej wartości, niż by to wynikało na pierwszy rzut oka. Libertarianie w swoim sprzeciwie wobec opresji państwa wskazują również na problem mariażu państwa z prywatnymi firmami. Wierzę w to, że jeśli powiemy sobie otwarcie, że naszym celem nie jest kapitalizm wspierany przez państwo, które wypiera prawdziwą wolną przedsiębiorczość, które przez swoją wszechobecność jest podatne na lobbing, że widzimy problem i mamy propozycje rozwiązań, które możemy logicznie uzasadnić, to Mr. Robot będzie dobrym “ground zero”, tym razem nie do obalenia E-Corpu, ale do obalenia “państwizmu”.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress