A A + -

Model duński – nie próbujcie tego w domu

29 września 2016 Artykuły, Ekonomia

Autor: Otto Brøns-Petersen
Źródło: Punditokraterne
Tłumaczenie: Jan Maria Talar
Korekta: Aleksander Rozbiewski

Prowadzę swój blog w języku angielskim gdyż może zainteresować zagranicznych czytelników. Robię to ponieważ coraz częściej spotykam się ze stwierdzeniem, że łagodna postać socjalizmu jest lepsza od wolnorynkowego kapitalizmu, że zapewnia większe szczęście, bogactwo lub obydwa – słyszę to w Danii i za granicą. W ostatnim czasie Bernie Sanders i Hillary Clinton – kandydaci z ramienia Demokratów w wyborach prezydenckich USA – zadeklarowali swoje uwielbienie dla Danii. Spotkałem się ze wzrostem popularności duńskiego modelu na Greckim Szczycie Nadzwyczajnym w Atenach, wygłosiłem więc wykład na konferencji Students for Liberty w Sofii na ten temat. Radzę wszystkim – nie próbujcie tego w domu, a przynajmniej póki nie zrozumiecie tego modelu.

Pierwszą rzeczą wartą uwagi jest fakt, że Dania – podobnie jak inne kraje nordyckie – ma względnie wolną gospodarkę, nie licząc transferów państwa opiekuńczego i wysokich wydatków rządowych. Te kraje zajmują wysokie miejsca w rankingach najbardziej liberalnych gospodarek na świecie. Dania znajduje się na 22 miejscu rankingu Economic Freedom of the World (EFW), publikowanego przez Fraser Institute, oraz 11 miejsce w rankingu Heritage Foundation. Jest także trzecim krajem na liście „Doing Business” Banku Światowego.

W powyższej tabeli widzimy wynik Danii rozpisany według 5 pomniejszych współczynników składających się na współczynnik EFW. Wysokie wpływy z podatków, krańcowa stopa podatkowa i wydatki rządowe dot. państwa opiekuńczego znacznie obniżają ranking Danii w kategorii dotyczącej rozmiaru państwa, ale według innych kategorii jesteśmy dosyć wysoko, czasem nawet w pierwszej dziesiątce wszystkich krajów. Ochrona praw własności oraz spójność systemu prawnego są bardzo solidne jak na europejskie standardy, tak jak stan systemu walutowego (duńska korona jest oparta o euro/niemiecką markę od ponad 30 lat). Będąc małym krajem, zależnym od światowego rynku pracy i przewagi komparatywnej Dania ma długie tradycje wolnego handlu z innymi krajami (obecnie zasady handlu są w znacznej mierze ustalane przez UE). Jeżeli chodzi o regulacje, Dania radzi sobie całkiem dobrze. Rynek kredytowy należy do mniej uregulowanych wśród wszystkich krajów. Podczas kryzysu finansowego duńscy podatnicy nie musieli dopłacać do bail-outu banków, a niektórym bankom pozwolono upaść. Duński rynek pracy jest elastyczny – nie ma ustawowej płacy minimalnej [płace minimalne są ustalane w wyniku negocjacji między związkami zawodowymi a stowarzyszeniami pracodawców – przyp. red.], a zasady dotyczące zatrudniania i zwalniania pracowników są nieliczne. Całkowity wynik rynku pracy według rankingu EFW jest obniżony przez obecność poboru do wojska. Co więcej, Dania jest najmniej skorumpowanym krajem na świecie według Transparency International.

Drugą rzeczą wartą wspomnienia jest fakt, że Dania nie wypracowała swojego bogactwa w ostatnich latach. Jeżeli spojrzymy na wykres zobaczymy że PKB Danii względem innych krajów osiągnęło maksimum 40-60 lat temu (pomijając odchylenie podczas Wielkiego Kryzysu i drugiej wojny światowej). Dania dogoniła kraje „starej Europy” w latach pięćdziesiątych przy czym zmniejszała swój dystans do [Stany Zjednoczone, Nowa Zelandia, Australia i Kanada – przyp. tłum.], aż do późnych lat siedemdziesiątych, kiedy proces doganiania zatrzymał się. Duńczycy wciąż są biedniejsi od Amerykanów.

W swoim czasie, gdy Dania stała się bogata relatywnie do reszty świata, nie była państwem opiekuńczym. Z punktu widzenia historii Dania jest tak naprawdę krajem o niskich podatkach jak na standardy międzynarodowe. W latach sześćdziesiątych stosunek przychodów podatkowych do PKB był na poziomie Stanów Zjednoczonych i niższy niż w Wielkiej Brytanii. Ostra zmiana w poziomie opodatkowania w Danii zdarzyła się w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, gdzie najpierw lewicowa a potem prawicowa koalicja zwiększyła stosunek przychodów podatkowych do PKB o 10 punktów procentowych. Co ciekawe, wzrost wydatków rządowych wziął się ze zwiększonych wpływów podatkowych z wprowadzenia podatku VAT i wstrzymania podwyżki podatku dochodowego.

Lata siedemdziesiąte to okres rewolucji podatkowej przeprowadzonej przez Mogensa Glistrupa – szefa nowo powstałej Partii Postępu, która była drugą największą partią w parlamencie po wyborach w roku 1973. Liczba obywateli korzystających z dobrodziejstw państwa opiekuńczego rosła, a rząd tworzył nowe programy socjalne, co przyczyniło się do znacznego wzrostu wydatków rządowych – następujący kryzys spowodował wzrost bezrobocia, próbowano więc walczyć z kryzysem dalej zwiększając wydatki państwowe. We wczesnych latach osiemdziesiątych Dania była w tragicznym stanie – wysokie bezrobocie, inflacyjno-deflacyjna spirala [wg danych historycznych w latach 80. w Danii nie było deflacji – przyp. red.] i ogromny deficyt budżetowy dusiły jej gospodarkę. Każdy kolejny rząd wybrany po roku 1982 prowadził reformy strukturalne państwa opiekuńczego i systemu podatkowego zmniejszając „hojność” tego pierwszego i obniżając górne stawki podatkowe przy okazji wzmacniając finanse publiczne.

A więc, Dania najpierw stała się bogata a potem wprowadziła programy prowadzące do powstania państwa opiekuńczego. Ogromny wzrost wydatków państwa towarzyszył powstaniu dużych problemów strukturalnych, które wymusiły ciągłe zmiany i reformy gospodarki oraz systemu opieki społecznej. Ciężko jest stwierdzić, że wprowadzenie państwa opiekuńczego wzbogaciło Danię – raczej stała się rzecz odwrotna. Duńczycy wypracowali bogactwo, a potem władze rozpoczęły redystrybucję jej części.

Cóż można zaś powiedzieć o oczywistym szczęściu Duńczyków? Być może bogactwo materialne nie jest tak istotne, gdy odczuwa się satysfakcję z życia. Badania Stevensona i Wolfersa pokazują, że istnieje wysoka korelacja pomiędzy satysfakcją z życia i zarobkami (Angus Deaton, laureat Nagrody Nobla z 2015 stwierdził to samo – patrz: wykres powyżej). Odrzucają tzw. paradoks Easterlina, który widział tę korelację tylko w porównaniach całych państw, a nie wewnątrz nich, co mogłoby stanowić argument popierający redystrybucję -jeżeli redystrybucja od bogatych do biednych nie umniejsza szczęściu tych pierwszych, to redystrybucja mogłaby być motorem zwiększania narodowego szczęścia brutto. W takim przypadku redystrybucja poprzez państwo opiekuńcze mogłaby być powodem bicia rekordu deklarowanego przez Duńczyków szczęścia w światowym rankingu.

Niestety Dania nie jest już najszczęśliwszym krajem na świecie – została według najnowszych badań prześcignięta przez krainę niskich podatków – Szwajcarię. Co ważniejsze, paradoks Easterlina nie ma poparcia w literaturze naukowej. Najważniejszym źródłem szczęścia Duńczyków są zapewne ich wysokie zarobki. Ponadto, jak wspomniał Christian Bjornskov, wysoki poziom zaufania w społeczeństwie zdaje się zwiększać radość z życia, a wiedząc że Duńczycy są ufnym narodem – możemy stwierdzić że jest to ważnym składnikiem ich zadowolenia. Jednak wysoki poziom zaufania poprzedza powstania państwa opiekuńczego w Danii i nie jest skutkiem wprowadzania tegoż.

Dania mogłaby być sztandarowym przykładem dla świata w niektórych dziedzinach (tak jak większość krajów). Jeżeli jednak wyciągnie się fałszywe wnioski z duńskich doświadczeń to implementacja naszego modelu może być niebezpieczna. Zwłaszcza pomysł, że można osiągnąć dobrobyt przez redystrybucję dóbr lub że istnieje aksamitna wersja socjalizmu lepsza od tego wprowadzonego w krajach realnego socjalizmu – takie myślenie może być zgubne.

Byłoby smutną ironią losu, gdyby przykład Danii stał się usprawiedliwieniem dla polityków z krajów takich jak Grecja czy USA do unikania reform gospodarczych i ujednolicenia systemu podatkowego, podczas gdy my musieliśmy przeprowadzać reformy rozwiązujące problemy powstałe wraz z wprowadzeniem państwa opiekuńczego, przez parę dekad.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress