A A + -

Manipulacje Naomi Klein

27 września 2012 Artykuły, Ekonomia

Autor: Johan Norberg
Źródło: reason.com
Tłumaczenie: Wojciech Mazurkiewicz

Artykuł przetłumaczony i udostępniony za zgodą redakcji Reason magazine and Reason.com.
Tytuł oryginalny: „Defaming Milton Friedman”
.

Zgubna, acz ciągle popularna polemika Naomi Klein przeciwko wielkiemu ekonomiście.

W przyszłości, jeśli powiesz studentowi lub dziennikarzowi, że popierasz wolny rynek i ograniczony rząd, istnieje ryzyko, że będą cię pytać, dlaczego popierasz dyktatury, tortury i władzę korporacji. Powodem takiej dezorientacji będzie książka Naomi Klein „Doktryna szoku: jak współczesny kapitalizm wykorzystuje klęski żywiołowe i kryzysy społeczne”.


W bardzo krótkim czasie ta książka stała się biblią XXI wieku dla antykapitalistów. Zebrała mnóstwo pochwał od mainstreamowych recenzentów: „Jest bardzo mało książek, które naprawdę pomagają nam zrozumieć obecne czasu” – głosił The Guardian – „‚Doktryna szoku’ jest jedną z nich”. Piszący dla New York Times laureat Nobla z ekonomii Joseph Stiglitz obwołał ją „bogatym opisem politycznych machinacji powodujących wymuszenie niesmacznej polityki gospodarczej w krajach jej się opierających”.

Podstawowym argumentem Klein jest to, że liberalizacja gospodarki jest tak niepopularna, ponieważ może zostać przeprowadzona tylko poprzez stosowanie oszustw lub przymusu. W szczególności opiera się na kryzysach. Podczas klęski żywiołowej, wojny lub zamachu stanu, ludzie są zdezorientowani, zagubieni i zajęci teraźniejszym przetrwaniem, przez co nie opierają się i pozwalają reżimom na liberalizację handlu, prywatyzację i zmniejszenie wydatków publicznych. Według Klein, „neoliberalni” ekonomiści przyjęli z zadowoleniem huragan Katrina, tsunami na południu Azji, wojnę w Iraku i zamachy stanu w Ameryce Południowej w latach 70. i uznali je za okazje na wprowadzenie radykalnej, wolnorynkowej polityki. Główny czarnym charakterem tej historii jest Milton Friedman; ekonomista, który zrobił więcej niż ktokolwiek inny w XX wieku dla popularyzacji idei wolnego rynku.

Aby udowodnić swoje tezy, Klein wyolbrzymia reformy rynkowe, często ignorując przy tym główne wydarzenia i zmieniając chronologię. Myli libertarianizm z zupełnie różnymi koncepcjami korporacjonizmu i neokonserwatyzmu. I przedstawia Miltona Friedmana jako jednego z najbardziej złowrogich myślicieli najnowszej historii.

Głównym dowodem przeciwko Friedmanowi jest cytat z tekstu, który Klein nazywa „jednym z jego najbardziej wpływowych esejów”:

Tylko rzeczywisty lub domniemany kryzys daje realne zmiany. Kiedy ten kryzys następuje, działania, które są podejmowane zależą od istniejących idei. To, jak sądzę, jest naszą podstawową funkcją: opracować alternatywy dla istniejącej polityki, utrzymać je przy życiu i doprowadzić do sytuacji, w której staną się one politycznie nieuniknione.

To właśnie Klein nazywa „doktryną szoku”. W niezbyt subtelnym krótkometrażowym filmie na podstawie książki, cytat ten pojawia się nad obrazami torturowanych więźniów.

Cytat ten w rzeczywistości nie pochodzi z jednego z najbardziej wpływowych esejów Friedmana: jest on z bardzo krótkiego wprowadzenia do przedruku książki „Kapitalizm i wolność”. I nie jest to uzasadnienie dla pożądania klęsk; jest to po prostu niekontrowersyjny fakt, że ludzie zmieniają swoje myślenie wtedy, kiedy poprzednie sposoby zawiodły. Friedman dostarcza wymowny przykład, który Klein już zapomina zacytować: młodzi Amerykanie wsparli go w sprzeciwianiu się powszechnemu poborowi po tym, jak wojna w Wietnamie zmusiła ich do ryzykowania życia na innym kontynencie.

Klein wybiórczo wybiera inne cytaty Friedmana w celu wspierania swoich tez. Udaje, że friedmanowska koncepcja „tyranii status quo” odnosi się do tyranii głosujących i że według niego kryzysy były potrzebne do ominięcia procesów demokratycznych. Ale Friedman nazywał tyranią coś zupełnie innego – żelazny trójkąt polityków, biurokratów i grup interesu (przedsiębiorstw na przykład), którzy oszukują wyborców.

Omawiając propozycję Friedmana zredukowania inflacji przez powstrzymywanie się od ingerencji rynkowych, Klein pisze: „Friedman przewiduje, że prędkość, gwałtowność i zakres zmian gospodarczych sprowokuje psychologiczną reakcję opinii publicznej, która ‚ułatwi dostosowanie'”. Daje to wrażenie, że Friedman chciał zdezorientować ludzi przez cierpienie, w celu przeforsowania swoich reform. Ale cytując to w całości widać, że Friedman miał coś zupełnie innego na myśli. Jeśli rząd przeprowadzi atak na inflację w taki sposób, pisał, „powinno to zostać opisanie publicznie w bardzo szczegółowy sposób. Im społeczeństwo będzie lepiej poinformowane, tym łatwiej będzie mu się dostosować”. Innymi słowy, jeśli wyborcy nie zostaną zignorowani i zdezorientowani, ale w pełni poinformowani o kolejnych etapach reform, będą w stanie się lepiej dostosować, poprzez zmianę swoich konsumpcyjnych i handlowych zachowań. Zdanie Friedmana stoi w opozycji do twierdzeń Klein.

Chcąc ukazać istotę poglądów Friedmana, Klein obwinia go o różne zbrodnie popełnione na całym świecie. Przede wszystkim, łączy go z brutalną dyktaturą wojskową Augusto Pinocheta w Chile w latach 70. pisząc, że Friedman działał jako „doradca chilijskiego dyktatora”.

W rzeczywistości, Friedman nigdy nie pracował jako doradca i nigdy nie przyjął ani grosza zapłaty od chilijskiego reżimu. Nawet odrzucił dwukrotnie uznanie „honoris causa” od chilijskich uniwersytetów, które otrzymywały one środki publiczne, ponieważ nie chciał być postrzegany jako zwolennik dyktatury, którą uważał za „straszną” i „podłą”. W marcu 1975 Friedman spędził 6 dni w Chile na wygłaszaniu publicznych wykładów na zaproszenie prywatnej fundacji. W czasie pobytu spotkał się z Pinochetem na około 45 minut, później napisał do niego list, w którym argumentował za planem końca hiperinflacji i liberalizacji ekonomii. Udzielał takich samym porad również komunistycznym dyktaturom, w tym ZSRR, Chinom i Jugosławii.

Klein wypacza ten związek poza wszelkie granice, twierdząc, że przewrót Pinocheta w 1973 był przeprowadzony w celu uzyskania swobody dla ekonomistów wolnorynkowych („Chicago Boys”, jak zostali nazwani ekonomiści związani Uniwersytetem Chicago, gdzie pracował Friedman) do przeprowadzenia swoich reform. To fałszywe powiązanie jest kluczowe do stworzenia wrażenia, że „friedmaniści” mają krew na rękach, gdyż najbardziej brutalny okres reżimu przyszedł zaraz po zamachu. Ale wizyta Friedmana, od której według poglądów Klein rozpoczęła się prawdziwa transformacja, miała miejsce dwa lata później. Klein próbuje pogodzić jedno z drugim, zapominając o chronologii.

Prawda jest taka, że początkowo odpowiedzialni za gospodarkę byli wojskowi oficjele. Byli oni nastawieni korporacyjnie i paternalistycznie (ograniczanie wolności ludzi w celu zapewnienia im opieki – przyp. tłumacza), co stało w sprzeczności do idei „Chicago Boys”. Na przykład, siły powietrzne kontrolowały politykę społeczną i blokowały reformy rynkowe do 1979. Takie podejście doprowadziło do galopującej inflacji, gdyż Pinochet z opóźnieniem przyłożył wagę do liberalizacji i dopiero później dał cywilom stanowisko w ministerstwach. Pinochet był pod wrażeniem ich sukcesu w zwalczaniu inflacji, więc dano im większą rolę.

Klein mogłaby użyć prawdziwej chronologii do ataku na Friedmana i oskarżyć go za samą wizytę w dyktaturze, która torturowała swoich przeciwników – co jest powszechnym zarzutem wobec Friedmana – ale to jej nie wystarczyło. Aby znaleźć poparcie dla swojej głównej tezy, że liberalizm gospodarczy wymaga przemocy, musiała przedstawić swoją krytykę w taki sposób, aby wyglądało, że tortury i przemoc były bezpośrednią konsekwencją pomysłów Friedmana.

Klein wini również friedmanowską ekonomię za wojnę w Iraku, za działania Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) podczas azjatyckiego kryzysu gospodarczego w późnych latach 90., i za konfiskatę mienia rybackiego przez rząd Sri Lanki, który budował luksusowe hotele po zabójczym tsunami w 2005. 576-stronicowa książka o takich nieszczęściach, ale dlaczego nie znaleziono w niej miejsce, aby wspomnieć, że Friedman sprzeciwiał się wojnie w Iraku, uważał, że MFW nie powinien się angażować w Azji i kategorycznie optował za zakazem wywłaszczania przez rządy nieruchomości, aby dać je prywatnym deweloperom. Klein cytuje z niektórych wywiadów, w których Friedman odnosił się do takich poglądów, ale odmawia odwołań do poglądów Friedmana, które miał przez długi czas i które bezpośrednio podważają jej tezy.

Chociaż Klein całkowicie myli się co do Friedmana, może mieć rację w swojej szerszej tezie, że liberalizacja jest łatwiejsza w czasach kryzysu i że istnieje bliskie powiązanie między liberalizacją gospodarki i przemocą polityczną. Jest prawdą, że wielu dyktatorów zliberalizowało swoje gospodarki w ostatnich latach i że niektórzy z nich torturowali swoich oponentów.

Ale jak silne jest to połączenie? Jeśli spojrzymy na statystyki wolności gospodarczej na świecie, zgromadzone przez Fraser Institute, kanadyjski wolnorynkowy think-tank, znajdziemy tylko cztery gospodarki na świecie, które nie zostały zliberalizowane w ogóle od 1980 roku, więc oczywiści reformy miały miejsce w różnego rodzaju krajach. Ale statystyki wyraźnie pokazują, że większość klasycznie liberalnych reform miało miejsce w demokracjach, a nie dyktaturach. Klein nigdy nie wspomniała o szybkiej liberalizacji w demokracjach takich jak Islandia, Irlandia, Estonia czy Australia, gdzie reformy cały czas miały poparcie wyborców. Przypuszczalnie kraje te nie są wystarczająco niedemokratyczne czy brutalne. Klein omawia również Brytanię pod rządami Margaret Thatcher, ale jedynie twierdzi, że Thatcher również opierała się na szoku i przemocy.

„Żelazna Dama” wygrała reelekcję w 1983, jak mówi Klein, ze względu na euforię spowodowaną zwycięską wojną o Falklandy. Nie podaje innego powodu, jakiemu pani premier zawdzięczała swoją popularność: brytyjska gospodarka gwałtownie rozwijała się w tamtym czasie. Badanie przeprowadzone w 1987 r. opublikowane w „British Journal of Political Science” zawierało szczegółową analizę chronologię zdarzeń i postrzeganie ich przez brytyjskich wyborców, i wykazały, że torysi zyskali tylko trzy punkty procentowe dzięki wojnie; zdecydowana większość zysków pochodziła z poprawy perspektyw ekonomicznych. Wojna o Falklandy z pewnością nie może być wyjaśnieniem dlaczego torysi dwa razy wygrali wybory, ani dlaczego labourzysta Tony Blair musiał odwoływać się do Thatcher, żeby mieć szansę zwycięstwa.

Naomi Klein zazwyczaj wyolbrzymia liberalizację gospodarczą, która została przeprowadzona przez brutalnych dyktatorów. Musi wykazać, że zainteresowanie Pinocheta reformami rynkowymi było typowe dla innych reżimów autorytarnych, gdyż Friedman, jej arcyzłoczyńca, mógłby mieć rację, kiedy mówił, że zaskakującą rzeczą w Chile było nie to, że rynek działał, ale że generał pozwolił na to. Więc Klein przywołuje dyktaturę z Argentyny w 1976-1983. Opierając się na tych dwóch przykładach, głosi, że południowa część Ameryki Łacińskiej jest miejscem, gdzie „urodził się współczesny kapitalizm”. Nazywa nawet te kraje „juntami Chicago Boys”.

Doradcy z Uniwersytetu w Chicago rzeczywiście byli w Argentynie; odkąd jest silny popyt na ekonomistów z Chicago, odwiedzili oni wiele krajów. Ale ich wpływ w Argentynie był ledwie zauważalny. Według indeksu wolności gospodarczej Instytutu Frasera, w skali od 1 (brak wolności) do 10 (nieograniczona wolność) Argentyna podwyższyła go nieznacznie od 3.25 w 1975 do 3.86 w 1985. Jako alternatywę dla tych brutalnych, neoliberalnych modeli Chicago Boys, Klein wymienia: Szwecję – od 5.62 w 1975 do 6.63 w 1985; Malezję, jedną z „mieszanych gospodarek sterowanych”, które Klein preferuje – od 6.43 do 7.13. W 1985, po rzekomym zastosowaniu idei Friedmana w Argentynie, krajowa gospodarka była mniej zorientowana rynkowo niż wszystkie wschodnioeuropejskie gospodarki komunistyczne monitorowane przez Frasera, wliczając w to Polskę, Węgry i Rumunię. Ale to w Argentynie torturowano ludzi, więc w wizji Klein musiała być na dobrej drodze do wolnego rynku.

Według listy Klein, Chiny są kolejnym krajem, który brutalnie narzucił friedmanowskie reformy. W tym przypadku, przytacza ona historię masakry na Placu Tiananmen w 1989 roku, twierdząc, że protestujący sprzeciwiali się przede wszystkim liberalizacji gospodarczej, a nie dyktaturze jednej partii. Według Klein, Partia Komunistyczna, kierowana przez Deng Xiaopinga, zaatakowała ich, żeby chronić program wolnorynkowy i wprowadzić jeszcze bardziej radykalne reformy, podczas gdy ludzie byli jeszcze w szoku.

Jeśli ci studenci rzeczywiście protestowali przeciwko reformom gospodarczym, to rzadko to wyrażali. W rzeczywistości, demonstrowali za wprowadzeniem demokracji, przejrzystości rządu i równości wobec prawa oraz sprzeciwiali się biurokracji i przemocy. Protestujący początkowo zgromadzili się, żeby opłakiwać byłego sekretarza generalnego Hu Yaobanga, jednego z najważniejszych chińskich reformatorów gospodarczych. Protesty szybko się rozrosły i objęły wszystkich, którzy żądali liberalnej demokracji – zarówno tych, którzy chcieli więcej reform gospodarczych, jak i tych, którzy chcieli ich mniej. Klein zrównuje ich ze sobą, zwracając uwagę tylko na część całego protestu.

Chińscy urzędnicy stłumili demonstrację, ponieważ chcieli chronić władzę partii, a nie dlatego, że mieli zamiar liberalizować gospodarkę. Większość władzy to byli konserwatyści gospodarczy, którzy sceptycznie patrzyli na wolny rynek; niektórzy nawet, dla zasady, odmawiali wizyt w chińskich strefach wolnego handlu. I wcale nie przyspieszono reform gospodarczych po masakrze, jak twierdzi Klein. Wtedy po raz pierwszy od ich rozpoczęcia zostały wstrzymane.

Najbardziej konsekwentny wolnorynkowiec w kierownictwie, sekretarz generalny Zhao Ziyang, został usunięty, ponieważ poparł protestujących – przez to resztę swojego życia spędził w areszcie domowym. (Friedman spotkał się z nim w Pekinie w 1988 i napisał mu list polecający. Dla Klein jest to kolejny przykład spotkania z tyranem). Zhao rywalizował z premierem Li Pengiem, który naciskał na brutalne ataki na demonstrantów, a następnie próbował odrzucić reformy rynkowe i ponownie wprowadzić kontrolę gospodarczą. Konserwatyści obwiniali zamieszki za otwartość utożsamianą z liberalizacją gospodarki, pozycja Denga w partii była osłabiona. Daleki od początku „terapii szokowej” plac Tiananmen o mało nie stał się końcem liberalizacji gospodarczej Chin. Klein pisze, że „Tiananmen utorował drogę do radykalnej transformacji, wolnej od strachu przed buntem”, ale według statystyk Frasera, Chiny były mniej otwarte gospodarczo w 1990 niż w 1985.

Klein pisze, że Deng zreformował chińską gospodarkę „w ciągu trzech lat następujących po krwawej rzezi”. Jest to prawdą tylko wtedy, gdy „następujące” oznacza „trzy lata później”. W ciągu paru lat po rozbiciu protestów, reforma tak bardzo się załamała, że Deng poczuł, iż musi wyjść poza schemat i rozpoczął liberalizację na wiosnę w 1992 r., mimo że miał już 87 lat i był formalnie na emeryturze. Jego „południowa podróż” była wyjazdem pełnym przemówień i zawierania kontaktów, mających na celu ratowanie programu reform. Początkowo podróż nie była pokazywana w krajowych mediach, ponieważ były one kontrolowane przez rywali Denga. Deng był nawet zmuszony pisać swoje artykuły pod pseudonimem, aby uzyskać dostęp do prasy. Ale ostateczny sukces odniósł dopiero zdobywając lokalne wsparcie i budując sojusze z prowincjonalnymi władzami, które popierały liberalizację. Dopiero wtedy prezydent Jiang Zemin, bardzo niechętnie, poparł reformy Denga.

Aby pokazać, że radykalne liberalizacja gospodarki może mieć miejsce tylko w dyktaturach, Klein porównuje Chiny do demokratycznej Polski w latach 80. i wczesnych 90: „W Chinach, gdzie państwo używało metod terroru, tortur i zabójstw, wynik był, z punktu widzenia rynku, pełnym sukcesem. W Polsce, gdzie był tylko szok kryzysu gospodarczego i gwałtownych zmian, ale nie było przemocy, skutki szoku w końcu opadły, a wyniki były o wiele bardziej dwuznaczne”. I jeszcze raz, badanie ekonomiczne opowiadają całkiem inną historię. Według danych Frasera, Polska w rzeczywiści przeprowadzała wtedy więcej reform i szybciej. W 1985 jej ekonomia było o wiele mniej wolnorynkowa, z 3.93 punktami przeciwko 5.11 w Chinach. W 1995, oba państwa miały po 5.3. W 2005 Polska wyszło na czoło, z 6.83 do 5.9 w Chinach.

Klein również wyolbrzymia elementy wolnorynkowe wszędzie tam, gdzie może je powiązać z kryzysem. Pisze, że politycy wykorzystali huragan Katrina, żeby wprowadzić „fundamentalistyczną wersję kapitalizmu” w Nowym Orleanie. Ale o „fundamentalizm” w jakiej kwestii chodzi? Wprowadzenie większej liczby czarterowych szkół. Niezadowolona z wyolbrzymiania samego charakteru tych zmian, Klein również przejaskrawia ich zakres: pisze, że urzędnicy państwowi kierowali 123 szkołami publicznymi, a po huraganie uruchomił tylko 4, natomiast liczba szkół czarterowych wzrosła z 7 do 31. Nie dodaje, że liczby te pochodzą z okresu bezpośrednio po huraganie, kiedy urzędnicy zajmujący się edukacją działali znacznie wolniej, gdyż musieli ponownie otwierać zniszczone szkoły. Od września 2007, liczba szkół publicznych znów przewyższa liczbę czarterowych, 47 do 44.

Najdziwniejsza w tym wszystkim jest sugestia, że kryzysy powodują wolny rynek i ograniczony rząd, podczas gdy historia pokazuje coś całkiem przeciwnego. I wojna światowa doprowadziła do komunizmu w Rosji, kryzys gospodarczy dał nam nazistowskie Niemcy. Wojny i inne katastrofy są rzadko przyjazne dla wolności. Wręcz przeciwnie, politycy i urzędnicy państwowi często wykorzystują kryzysy jako pretekst do zwiększania swoich budżetów i uprawnień. Pewien wybitny ekonomista ujął to, tłumacząc swój sprzeciw wobec wojny w Iraku: „Wojna jest przyjacielem państwa… W czasie wojny rząd zyskuje dodatkowe uprawnienia i robi rzeczy, których normalnie nie miałby prawa robić”. O kim mowa? O Miltonie Friedmanie.

Friedman nie mylił się co do wojny w Iraku. Administracja Busha wykorzystała ten konflikt i wojnę z terroryzmem, aby drastycznie rozszerzyć kompetencje rządu federalnego i zwiększyć wydatki. Przedziwnie, Klein wskazuje USA po 9/11 jako główną ilustrację swoich tez. Twierdzi, że ataki terrorystyczne dały administracji Busha możliwość realizacji pomysłów Friedmana, poprzez korzyści w przemyśle obronnym i wojskowym, który zawarł nowe kontrakty na bezprecedensowe sumy. Klein nigdy jasno nie wyjaśniła, jak to mogło być związane z poglądami Friedmana. W świecie rzeczywistym, Friedman „zawsze podkreślał marnotrawstwo w wydatkach obronnych i niebezpieczeństwo dla politycznej wolności, jakie stwarza militaryzm” – według słów jego biografa Lanny Ebenstein. W jakiś sposób, Klein pomyliła ograniczony, liberalny rząd Friedmana z korporacjoniznem.

Jak widzi to Klein, w Ameryce Busha „macie korporacjonizm: wielki biznes i wielki rząd, połączone swą potężną mocą w celu regulowania i kontrolowania obywateli”. Brzmi to jak zdrowa, libertariańska krytyka, pod którą Friedman sam mógłby się podpisać. Ale Klein sądzi, że korporacjonistyczny styl rządzenia Busha jest „szczytem kontrrewolucji zapoczątkowanej przez Friedmana” i że zespół, który go zrealizował jest „friedmanowski do głębi”.

Więc nawet kiedy rząd USA łamie wszystkie zasady wyrażone w książkach Friedmana, Klein wini za to Friedmana. W jednym miejscu pisze o braku otwartości w irackiej gospodarce: „Wszystkie te (…) amerykańskie korporacje, które były w Iraku, aby skorzystać z rekonstrukcji, były częścią ogromnej, protekcjonistycznej rakiety, za pomocą której rząd USA tworzył swoje rynki na wojnie, zabraniał konkurentom nawet wchodzić na rynek, następnie odpłacał im za wykonaną pracę, przy zagwarantowaniu im środków na rozruch – wszystko na koszt podatnika”. To mogłaby być doskonała friedmanowska krytyka o tym, jak rządy wzbogacają swoich przyjaciół kosztem konkurentów i podatników – gdyby nie wniosek zawarty dalej: „Krucjata szkoły chicagowskiej (…) w końcu osiągnęła swój zenit w tym korporacyjnym New Deal„.

Dla Klein finansowanie korporacji z pieniędzy podatników jest szczytem chicagowskiej rewolucji wolnorynkowej. Pomysł ten sugeruje, że Milton Friedman lubi korporacje, więc jeśli rząd daje korporacjom kontrakty, subsydia, ochronę i przywileje, to musi to być ideologia friedmanowska. Czasami wydaje się, że według Klein każda polityka jest „friedmanowska”, jeśli tylko zaangażowane są w nią prywatne firmy. Ale trudno znaleźć ekonomistę, który by z większą niż Friedman wytrwałością ostrzegał przed tym, jak to korporacje i kapitaliści spiskują przeciwko społeczeństwu w celu uzyskania specjalnych przywilejów. Jak pisał Friedman w związku z tym w 1978: „Wielkie korporacje w ogóle nie bronią wolnej przedsiębiorczości. Wręcz przeciwnie, one są jednym z największych zagrożeń dla niej (…) Każdy biznesmen jest zwolennikiem wolności dla każdego innego, ale kiedy dotyczy to jego osobiście, to sprawa wygląda inaczej. Zawsze będzie chciał mieć cła, aby chronić się przed konkurencją z zagranicy. Będzie żądał specjalnych ulg i przepisów podatkowych. Będzie żądał dotacji”.

W przypadku braku poważnych argumentów przeciwko wolnemu rynkowi, zostaje nam przyjąć całkiem rozsądną krytykę Klein dotyczącą tortur, dyktatur, korupcji i państwa korporacyjnego. W istocie, jej książka mówi, że friedmanowska idea ograniczonego rządu jest zła, ponieważ rządy są niekompetentne, skorumpowane i okrutne. Jeśli to jest największy problem, to z pewnością Friedman nie ma z tym nic wspólnego.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress