A A + -

Libertariańska monarchia

3 marca 2015 Artykuły, Libertarianizm

Przedruk tłumaczenia ze strony monarchia.info.pl. Pisownia oryginalna.

Autor: The Mad Monarchist
Źródło:
madmonarchist.blogspot.com
Tłumaczenie: Jan Jakub Tyszkiewicz
Źródło:
monarchia.info.pl
Źródło grafik: monarchia.info.pl

Tak, to prawda, że istnieją libertariańscy monarchiści. W przeszłości byłem zaskoczony jak często się na nich natykałem. W przeszłości poruszałem także to jak bardzo monarchiczne Średniowiecze było bodaj najbliższe światu zupełnie sprywatyzowanemu o jakim marzy wielu libertarian. Tym co przyczyniło się do ponownego zajęcia się tym tematem jest to ile razy od tamtej pory widziałem jak libertarianie wyrażają zachwyt na samą myśl o libertariańskim monarchiście. To czy libertarianizm to twoja para kaloszy, czy nie jest tutaj kwestią drugorzędną – nie powinno być niczego szokującego w tym, że libertarianin może być monarchistą. Libertarianizm to doktryna, która nie stoi automatycznie w opozycji do monarchii tak jak komunizm, czy socjalizm (który jest niczym innym jak komunizmem dla opornych). Koniec końców w socjalizmie chodzi o to by uczynić wszystkich równymi, traktować wszystkich w ten sam sposób i używać siły państwa by wyeliminować każdy rodzaj dyskryminacji. Biorąc pod uwagę, że istnieją dziś monarchie będące w dużym stopniu socjalistyczne to jest to w swej istocie coś przeciwstawnego naturze monarchii, która, spójrzmy prawdzie w oczy, jest oparta na pewnej dozie dyskryminacji, na tym, że nie wszyscy są tacy sami i nie będą traktowani dokładnie tak samo.

Libertarianie z drugiej strony, wspierający czysty kapitalizm, akceptują zarówno to, że totalna równość jest niemożliwa jak i to, że nie jest ona nawet pożądana. Akceptują to, że na wolnym rynku niektórzy będą sobie radzić lepiej od innych, jedni będą mieli więcej, inni mniej i tak jak kiedyś mówiono „śmietanka zbierze się na górze”. Niektórzy mogą wybrać bycie nieuczciwym i przykryć to republikańsko brzmiącym językiem, lecz faktem jest to, że w każdym kapitalistycznym systemie wyłoni się naturalna elita. Jest to prawdziwe dla każdego systemu, nawet najbardziej socjalistyczne, komunistyczne rządy, które poniosły porażkę, miały elity, choć zawsze albo zaprzeczały ich istnieniu albo tłumaczyły, że są one jedynie tymczasowe. Libertarianie akceptują to, że niektórzy odniosą sukces, będą lepiej dawali sobie radę i stąd nieunikniona jest nierówność w każdym wolnym społeczeństwie. W gruncie rzeczy jestem zaskoczony, że jakikolwiek libertarianin mógłby patrzeć na monarchię z pogardą. Nie każdy monarchista jest oczywiście libertarianinem (wielu zadrżałoby na samą myśl), lecz każdy libertarianin powinien być monarchistą jeśli chce swoje idee doprowadzić do logicznego wniosku. Biorąc pod uwagę to, że większość libertarian akceptuje i rozumie nieodłączną nierówność, którą ich system wytworzy oraz to, że nie mają oni z tym problemu – co więcej cieszą się z tego i traktują to jako rzecz pozytywną – to powinno być bardziej zaskakujące, że którykolwiek z nich wciąż będzie miał egalitarystyczne sentymenty w kwestii idei monarchii.

W oparciu o to co widziałem, sprowadza się to do idei mówiącej, że skoro libertarianie uważają, że każdy powinien być wolny i móc robić co chce, to jest absurdem mówić, że każdy nie może wybrać sobie głowy państwa. Muszę przyznać, że tego typu „logika” nigdy nie miała dla mnie sensu. Uważałem, że w libertarianizmie chodzi o to, że każdy ma prawo podejmować decyzje we własnym imieniu, a nie za innych. A na tym właśnie polega demokracja; 51% stada podejmuje decyzje za pozostałe 49%. Głosowanie w sprawie głowy państwa wpływa nie tylko na ciebie, lecz także na innych. W najlepszym wypadku mówisz dwojgu ludzi co będą robić przez następne cztery lata ich życia (albo jak długo tylko będzie trwać kadencja). Myślałem, że w libertarianizmie chodzi o wolność wyboru dotyczących siebie samego, a nie innych. W gruncie rzeczy „logika” dowodząca, że ludzi na najwyższe urzędy trzeba wybrać demokratycznie zawsze wydawała mi się przeciwna istocie libertariańskich zasad. Jeśli już cokolwiek jest dokładną odwrotnością tego czym powinien być libertarianizm to właśnie to. Jeśli jedną z głównych, fundamentalnych zasad libertarianizmu jest to, że jednostka jest nadrzędna względem kolektywu to nie widzę niczego libertariańskiego w dopuszczaniu indywiduów do decydowania o wszystkim i mimo to gdy przychodzi do zadecydowania o tym kto powinien być głową państwa wciąż naciskać na to by decyzja została dokonana przez kolektyw.

 

Hans-Hermann Hoppe

Hans-Hermann Hoppe

Koniec końców żaden libertarianin godny swego miana nie powiedziałby, że decyzje w firmie powinny być podejmowane demokratycznie przez pracowników tej firmy. Libertarianie zgadzają się, że własność kontrolowana przez jedną osobę będzie miała się lepiej niż pod zarządem kolektywu. Z tego wynika, że, opierając się na libertariańskich zasadach, kraj powinien być zarządzany przez indywiduum, a nie kolektyw. Libertarianinem, który pokazał to we wspaniały sposób w swej książce „Demokracja: Bóg, który zawiódł” jest ekonomista Hans-Hermann Hoppe. Zauważył on już pewien czas temu, że tradycyjne monarchie były zarządzane znacznie lepiej niż demokracje, ponieważ monarcha jest, albo przynajmniej widzi się, jako „właściciel” swego kraju i zajmuje się nim bardzo uważnie, tak jak każdy postępowałby ze swoją własnością, podczas gdy demokratycznie wybrani politycy są tylko tymczasowymi dozorcami kraju i chcą jedynie splądrować jak najwięcej przed końcem kadencji. Jak wyjaśnia nam Hoppe, monarchia jest prywatną formą rządu, podczas gdy demokracja jest jego formą kolektywną i stąd, jako libertarianin, uważa, że monarchia jest lepsza. Wspiera się przy tym historycznymi i ekonomicznymi modelami, szczególnie jeśli spojrzeć na tradycyjne monarchie Średniowiecza gdzie „rząd” był malutki, podatki – okresowe bądź żadne, wydatki niskie, długi wojenne były jedynym istniejącym rodzajem długu i nawet same wojny były prowadzone w ograniczony sposób przez monarchów, którzy mieli konkretne cele i nie życzyli sobie marnowania swoich armii, których koszty wyszkolenia, wyekwipowania oraz utrzymania były bardzo wysokie.

Libertarianie kładą także duży nacisk na prawo do prywatnej własności, a nie powinno podlegać dyskusji to, że demokracja jest bardziej szkodliwa dla prywatnej własności od monarchii. Od czasów starożytnej Grecji wiadome było to, że demokracje ponoszą porażki od momentu, w którym ludzie odkryją, że mogą przyznać sobie w głosowaniu własność innych. Zabierający drenują producentów do cna i społeczeństwo w wyniku tego wali się w gruzy. I dzieje się to za każdym razem, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z demokracją bezpośrednią, czy reprezentacyjną – politycy szybko uczą się, że sposobem na pozyskanie i utrzymanie władzy jest zabieranie mniejszości i dawanie większości. Nikt nigdy nie zagłosował przeciwko politykowi obiecującemu więcej darmowych rzeczy. Z drugiej strony, skoro nic nie jest absolutne, monarcha jest w najlepszej pozycji do ochrony prywatnej własności nawet jeśli jedynie ze względu na siebie samego. Tak jak król Karol I powiedział w swym podsumowaniu na swoim procesie, w obronie swych własnych praw bronił prawa każdego poddanego do tego co prawnie było jego. Jeśli większość może zabrać coś mniejszości to co zatrzyma ją od zabrania czegoś monarsze? Jest on koniec końców najwyższą mniejszością, bo monarcha jest tylko jeden. Nic – i stąd wynika, że monarcha za wszelką cenę nie chciałby do tego dopuścić.

W gruncie rzeczy można by argumentować za tym, że tradycyjna monarchia jest jedynym sposobem w jaki można rządzić libertariańskim krajem, ponieważ każdy inny system angażuje rządy kolektywne różnych rozmiarów podczas gdy indywidualne przywództwo na poziomie narodowym może być wykonywane jedynie przez monarchę bądź dyktatora. Do tych, którzy skłonni są myśleć, że dyktator mógłby być lepszy – pomyślcie jeszcze raz. Dyktator jest napędzany ideologią polityczną i zwykle nie przekazuje przywództwa swym potomkom. Niektórzy to robią, tak jak w Syrii i Północnej Korei, lecz wciąż są związani z głęboko wadliwymi ideologiami politycznymi. W takim razie, jeśli wyobrażony dyktator nie ma ideologii politycznej, a jego władza jest dziedziczna to jesteśmy zmuszeni zapytać czym tak właściwie różni się to od staromodnej monarchii. Oczywiście wymagałoby to bardzo dokładnego dzielenia włosa na czworo i w tym przypadku byłoby rzeczą, która do dyskusji wprowadzana jest tylko i wyłącznie by powodować trudności i dyskusje nad terminologią.

Dziś nie ma kraju, który mógłby być uważany za libertariański raj. Wiele krajów idzie w kierunku libertariańskim jeśli chodzi o kwestie społeczne (legalizacja prostytucji, narkotyków, homoseksualności, hazardu i aborcji), lecz niewiele poczyniło to w kwestiach ekonomicznych. Wręcz przeciwnie, są one uczepione idei ekonomii mieszanej bądź socjalistycznej, z centralnym planowaniem, państwową redystrybucją dóbr, wysokimi podatkami i dużą ilością regulacji. Jednakże jeśli chodzi o ekonomię nikt nie może zaprzeczyć sukcesom takich monarchicznych mikro-państw jak Monako i Liechtenstein oraz autonomicznych regionów monarchii takich jak Kajmany, czy Wyspa Man. Te kraje mają bardzo niskie podatki oraz bardzo mało regulacji i wynikająca z tego gospodarcza wolność uczyniła je bajecznie bogatymi miejscami. Mają one także monarchę, który rządzi nimi bezpośrednio bądź poprzez swojego przedstawiciela traktując je z łagodnym zaniedbaniem (podobnie było z Hong Kongiem, którem zazdrości Azja). W przypadku Liechtensteinu i (możliwe, że bardziej) Monako bycie Księciem Suwerenem często jest porównywane z byciem właścicielem dużej firmy. Firmy takie muszą być dobrze zarządzane jako, że obie prosperują i mają mieszkańców, którzy z pewnością nie czują się uciśnieni. Są oni zadowoleni, że mogą zatrzymać owoce swojej pracy i całkowicie wspierają swe monarchie, a przy tym nie są niezadowoleni z wielkości władzy dzierżonej przez księcia.

Flaga Księstwa Liechtenstein

Flaga Księstwa Liechtenstein

 

Problemem wydaje się być to, że wielu ludzi, nawet libertarian, ma zakorzenione w umysłach to, że demokracja równa się wolności i przez to libertarianie powinni być przeciwni monarchii i wspierać demokrację. W gruncie rzecz demokracja jednak nie gwarantuje wolności osobistej, nie jest też w stanie efektywnie kontrolować siły państwa. Prezydent USA ma dziś więcej władzy nad życiem swych „współobywateli” niż król Francji Ludwik XIV kiedykolwiek miał nad swymi poddanymi. Demokracja jest jedynie metodą wyboru i wbrew temu co wielu myśli, wolność osobista może być dość łatwo ograniczona, a nawet zniesiona w głosowaniu. W „The Federalist Papers No. 25.” amerykański „Ojciec Założyciel” Aleksander Hamilton napisał: „Prawdą jest to,  co potwierdziło doświadczenie wieków, że ludzie są w największym niebezpieczeństwie gdy narzędzia służące do naruszenia ich praw są w posiadaniu tych, którzy są najmniej podejrzani.”. Jest to prawdą i właśnie dlatego demokracja przyniosła o wiele większą tyranię niż tradycyjne monarchie kiedykolwiek przyniosły bądź mogłyby przynieść. Świat był najbliżej kompletnie sprywatyzowanemu społeczeństwu w monarchicznych Wiekach Średnich i podczas gdy w teorii możliwe jest, że bardziej libertariańskie społeczeństwo mogłoby wystąpić w monarchii to niemożliwe jest wierzyć, że demokracja mogłaby kiedykolwiek być libertariańska gdy wszyscy są zawsze o głos od zniszczenia tego porządku. Znowuż nie każdy monarchista musi być libertarianinem, lecz, widząc dane fakty, każdy libertarianin z pewnością powinien być monarchistą.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress