A A + -

Gonczaronek: Państwo policyjne

Autor: Wiktor Włodzimierz Gonczaronek
Korekta: Agniesza Płonka

Jak nietrudno jest się domyślić, dzisiejszy felieton będzie poświęcony tematowi związanemu z zamachami terrorystycznymi w Paryżu. Jednakże, jak być może jest się nieco trudniej domyślić, nie będę się tu rozwodził na temat słuszności (bądź jej braku) wprowadzania obostrzeń dla imigracji, gdyż jest to temat mocno oklepany zarówno w mediach, jak i w lokalnym wolnościowym światku (zainteresowanych odsyłam do twórczości Hoppego, Blocka oraz do nagrania z debaty temu poświęconej, jaka miała miejsce niedawno). O czym zatem będę pisał?

Zaraz po zamachach na jednym z moich ulubionych fanpage’ów na facebooku pojawił się wpis wyrażający obawę przed przewidywanymi reakcjami u elit politycznych, które miały dążyć do rozbudowy państwa policyjnego, etatyzmu i systemu inwigilacji kosztem normalnych ludzi. I to jest problem, nad którym wolnościowcy powinni się pochylić.

Etyka libertariańska sprzeciwia się demagogii polegającej na apologii łamania praw, o ile tylko jest dokonywana przez rządzącego, a nie rządzonego. Zbrodnia pozostaje zbrodnią, morderstwo pozostaje morderstwem, kradzież pozostaje kradzieżą niezależnie jak bardzo eufemistycznie dany politykier będzie chciał określić ten sam desygnat. Próby zawieszenia funkcjonowania prawa naturalnego – uniwersalnego i dotyczącego każdego człowieka – i zastąpienia go prawem stanowionym – wybiórczym i dającym partykularne korzyści nielicznym – są niczym innym jak przejawem upadku moralności, a nie troski o bezpieczeństwo, jak to próbuje się nam wmówić. Poniżej pokażę na przykładach, jak takie ograniczanie wolności wygląda w praktyce i dlaczego mamy zarówno etyczne, jak i utylitarystyczne przesłanki do tego, aby się im przeciwstawiać.

Jak nietrudno jest się domyślić, wkrótce po zamachach zaczęły pojawiać się wypowiedzi polityków najwyraźniej święcie przekonanych, że ISIS dysponujący regularnymi dochodami z pól naftowych zamawia tylko broń samopowtarzalną (i tylko na e-bay’u), a nie karabiny szturmowe w ilościach hurtowych od nielegalnych handlarzy (tak, naprawdę). Nie wiem, na jakiej planecie żyją osoby biorące powyższe postulaty na poważnie, sugerowałbym jednak twarde zejście na Ziemię i równie twarde zderzenie z danymi na temat przestępczości oraz zdolnościami do obrony cywili. Jeśli wolność ma nie być pustym hasłem, to konieczne jest zapewnienie prawa do jej obrony. Inaczej nabierze wyłącznie charakteru deklaratywnego. Stan faktyczny będzie taki, że jeśli przyjdzie ktokolwiek chcący wyrządzić nam krzywdę (czy to zwykły rabuś, czy terrorysta, czy agent KGB), to osoba zaatakowana nie będzie miała czym się obronić i owa wolność zostanie jej natychmiast odebrana.

Oczywiście niszczenie swobód obywatelskich ma znacznie szerszy wymiar. Rzućmy okiem na rynek IT, w którym etatyści pokazują jak łączyć talent do pisania fikcji z brakiem talentu łączenia faktów. Żeby było bezpiecznie Brytyjczycy żądali osłabienia szyfrowania w systemach GSM lub też wymusza się na producentach oprogramowania wstawianie backdoorsów. Kolejnym logicznym krokiem jest kontynuowanie paranoi i dalsze naruszanie wolności obywateli pod pozorem zapewniania bezpieczeństwa przed terrorystami. Będą więc utrudnienia w dostępie do broni – bo terroryści, szykanowanie użytkowników bitcoina – bo terroryści, i inne (bo terroryści). Idealnie podsumowuje to akapit z artykułu ze strony niebezpiecznik.pl:

Rozsądnie myślące społeczeństwo przeciwstawia się wymysłom polityków, które mają na celu ograniczenie ich prywatności. Problem w tym, że w obliczu zamachów i “wielkich tragedii” część rozsądnie myślącego społeczeństwa myśleć rozsądnie przestaje. Politycy doskonale zdają sobie z tego sprawę i zamachy terrorystyczne (oraz ataki pedofilów — te również mocno przemawiają do wyobraźni) wykorzystują do przepychania ograniczeń, czy to w postaci cenzury internetu, czy zakazu kryptografii.

I na nic zdadzą się argumenty przemawiające za tym, że właściwe zabezpieczenia to również ochrona wrażliwych danych normalnych ludzi, to praca osób, którym usiłuje się robić pod górkę. I jak wnikliwy czytelnik może zauważyć w cytowanym artykule, są inne, mniej inwazyjne dla prywatności metody radzenia sobie z zagrożeniami terrorystami.

Jeśli ktokolwiek nienawidził Zachodu za jego wolność, to teraz ma kolejną okazję, by go pokochać. Strach wywołany zamachami będzie potęgowany strachem sianym przez aparat przemocy dążący do ciągłego rozrostu kosztem przeciętnego człowieka. Przeszukania, wznowienie kontroli paszportowych na granicach, czy też inne naruszenia praw obywateli do życia bez ingerencji Wielkiego Brata – wszystko to zostało rozstrzelane przez terrorystów podobnie jak rozstrzelani zostali bezbronni niewinni ludzie w Paryżu. Z tą jedną różnicą, że tym razem do strzelających dołączają władze państw, które w założeniu mają bronić obywateli. I to właśnie ta ostatnia grupa, niechroniona ani przez rzesze uzbrojonych funkcjonariuszy, ani przez immunitety, poniesie prawdziwe koszty (również te literalne) tragedii, jaka rozegrała się tydzień temu, niezależnie, co zostanie napisane w oficjalnych elukubracjach.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress