A A + -

Gonczaronek: Etatysta też człowiek

Autor: Wiktor Włodzimierz Gonczaronek
Korekta: Agniesza Płonka

Libertarianie to dość specyficzna grupa. Często środowisko tworzą ludzie nieszczególnie przystosowani do realiów otaczającego ich świata. W zamkniętych, ciasnych pokojach trzymający swoje ciasne umysły zamknięte na cokolwiek, co wykracza poza ich idealny świat. Kiedyś powiedziałbym, że problem trapi głównie osoby skupione wokół niezbyt skutecznego polityka z muszką, ale po jakimś czasie obserwowania libków muszę ze smutkiem przyznać, że problem dotyczy osób, z którymi dziele poglądy.

Tym, co trapi środowisko, jest wyolbrzymianie swoich racji i pogardliwy stosunek do każdego, kto ma chociażby odrobinę odmienne podejście do życia. Oczywiście, kiedy ktoś dziwnym sposobem potrafi pogodzić np. postulat rozszerzenia prawa do obrony koniecznej z postulatem ograniczenia dostępu do broni (czyli chce dać możliwość obrony, odbierając narzędzia do tego) i po godzinie tłumaczenia, że pomysły te znajdują się na rozbieżnych torach, dalej jest święcie przekonany o tym, że tak nie jest –  to człowiek może dostać palpitacji i jestem to w stanie zrozumieć. Czy jednak powinniśmy cieszyć się z tego, że na banki zostanie nałożony podatek? Czy wolnościowym rozwiązaniem problemu ekspansji kredytowej jest uprzykrzenie życia każdemu, kogo jedynym grzechem jest to, że pracuje w takiej instytucji? Tak, to co robią banki powoduje szereg problemów, ale w wolnościowym społeczeństwie banki też będą istniały! Może zmieni się ich charakter, wprowadzona zostanie 100% rezerwa, ale jako takie będą istniały i będą tam pracowali ludzie, którzy dzisiaj pełnią tam różne funkcje. Podobnie sprawa ma się w przypadku wojska – żołnierze nie zajmują się strzelaniem do cywili i mordowaniem, ale zapewniają bezpieczeństwo przed atakiem z zewnątrz czy też służą pomocą podczas klęsk żywiołowych. To, że ktoś na nas nie najechał jest w znacznym stopniu ich zasługą.

Ciekawie sprawa wygląda w przypadku podatków i osób pobierających je. Wielcy myśliciele tacy jak Locke argumentowali, że podatek jest złem, ale złem koniecznym. Czy ich też należy zaliczyć w poczet oszołomów, których jedyną radością życia jest zalegalizowana kradzież, którzy pokrętnymi drogami uzasadniają istnienie aparatu przemocy?

Oczywiście – wszystkie przejawy etatyzmu zasługują na krytykę na gruncie obiektywnej etyki. Nie godzimy się na ekspansję kredytową, nie godzimy się na agresję ze strony policji. Jeśli ktoś wysnuwa argument, że policjant niszczący komuś życie za to, że ten posiada nielegalną substancję nie robi niczego zdrożnego, bo to tylko jego praca, to jak najbardziej właściwym jest kontra przywołująca osoby, które tylko wykonywaniem rozkazów doprowadzały do śmierci czy okaleczenia.

Nie jest jednak właściwym traktowanie każdego, kto myśli inaczej niż my, kto ma taka a nie inną pracę, jako wroga cywilizacji. Wyjście poza kiszenie się we własnym sosie, poza własną piwnicę, poza własne hermetyczne środowisko i odkrycie, że ludzie nie zjadają się nawzajem, a nawet się uśmiechają, jest zdecydowanie lepszą strategią dla wolności, niż przejawienie pogardy obelżywego stosunku do wszystkich naokoło.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress