A A + -

Film „Lego: Przygoda” jest SUPER

30 sierpnia 2016 Artykuły, Kultura

Autor: Robert P. Murphy
Źródło: mises.ca
Tłumaczenie: Kamil Strumidło
Korekta: Adrian Łazarski

Czekałem z napisaniem tej recenzji, aby uniknąć (paru) spoilerów dla rodziców idących z dziećmi na film. Ale skoro początkowa fala zainteresowania opadła, wszystkim fanom wolności chciałbym powiedzieć, że wysoka oglądalność Lego: Przygody cieszy w każdym aspekcie. Licząc na zdrową rozrywkę, poszedłem na niego z synem i w pewnym momencie moja szczęka dosłownie opadła, ponieważ nie mogłem uwierzyć w to, jak świetny przekaz film zawierał. Niech ten post służy wyjaśnieniu dlaczego każdy, nawet bezdzietny, powinien go obejrzeć.

Po pierwsze, film jest zwyczajnie zabawny. Dosłownie co parę minut mamy rozbrajający gag lub kwestię. Jednak w odróżnieniu od niektórych komedii, nie jest to tylko zbiór one-linerów. Ma on głębokie przesłanie, do którego stopniowo prowadzi za pomocą wątków fabularnych, łączących się pod koniec.

Faktycznie mamy dwa przesłania ukryte w filmie – jedno polityczne, drugie osobiste. To drugie zawiera niespodziewany zwrot akcji (proszę, bez spoilerów w komentarzach), więc odłóżmy je na bok i skupmy się na przesłaniu politycznym.

Polityczne przesłanie Lego: Przygoda brzmi: Stany Zjednoczone zwracają się w stronę faszyzmu, podczas gdy zwyczajni obywatele nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ ich uwagę odciąga nasza bezmyślna popkultura. Ten niepokojący trend można odwrócić tylko, jeśli każdy zauważy swój heroiczny potencjał i podejmie walkę o wolność.

Kiedy w ten sposób przedstawi się film, sądzę, że każdy, kto go obejrzał, uzna, że mam rację. W końcu film ten nie jest delikatny. Otwiera go protagonista, budowlaniec imieniem Emmet, dosłownie czytający instrukcję, jak być dobrym i szczęśliwym członkiem społeczeństwa. W (zabawnej) scenie otwierającej, Emmet zaczyna dzień od ubrania się, a następnie wysłuchania w telewizji prezydenta, który wyjaśnia swoje złowrogie intencje, lecz podczas gdy Emmet kontempluje te drakońskie zapowiedzi, jego uwagę odwraca głupkowaty TV show „Gdzie są moje spodnie?” (w którym zmieszany gwiazdor krąży bez spodni, wzbudzając w widowni zachwyt).

Tak, racja – piosenka jest kolektywistyczna, ale o to właśnie chodzi. Ta piosenka jest częścią popkultury odwracającej uwagę mieszkańców od wynurzającego się faszyzmu. Kiedy piosenka zostaje wprowadzona, Emmet jest w trakcie sprawdzania listy kontrolnej z rzeczami, które należy wykonać, aby pasować do społeczeństwa. Według listy należy między innymi zawsze sygnalizować  zmianę pasu ruchu podczas jazdy, zawsze kibicować swojej lokalnej drużynie sportowej i kupować przecenioną kawę ze Starbucksa. Wyraźnie widać, że wszystkie te elementy stanowią satyrę na społeczeństwo, prawda? Dlaczego więc widz miałby sądzić, że twórcy filmu Lego: Przygoda popierają piosenkę z radia, którą bohaterka filmu Wildstyle gardzi, nie mogąc uwierzyć, że Emmetowi się ona podoba?

Pozwólcie mi wyjaśnić kolejną kwestię kontrowersyjną dla wolnorynkowych libertarian: imię czarnego charakteru to Prezydent Biznes, przez co niektórzy widzowie w rozmowie ze mną narzekali, że film ma przesłanie antyrynkowe.

Dobra. Po pierwsze ten film opiewa LEGO. Czy naprawdę myślisz, że wpajałby dzieciom unikanie komercji? Po drugie, jednym z bohaterów jest Batman. Nie chciałbym niczego spoilerować, lecz tajna tożsamość Batmana, w celu ochrony jego anonimowości nazwijmy ją „Bruce W.”, to nie żaden hipster prowadzący bezpłatną jadłodajnię dla ubogich, dlatego nieprawdą jest, iżby film głosił, że „każdy udany biznesmen jest zły”.

Pamiętaj, że motywem przewodnim filmu Lego: Przygoda jest transformacja Ameryki w państwo faszystowskie. Teraz pytanie, czym jest faszyzm? Jest on bezbożną komitywą wielkiego rządu i wielkiego biznesu. Cóż więc powinieneś zrobić, kiedy kręcisz film dla dzieci i chcesz jednocześnie dowieść swoich racji? Czynisz super-złoczyńcę głową państwa demokratycznego oraz jednocześnie szefem wielkiej korporacji, zapewniającej monitoring, kontrolującej media, a nawet wydającej własne książki historyczne (tak, w filmie mówi się o tym otwarcie).

Pamiętaj, że czarnym charakterem jest Prezydent Biznes, nie skupiaj się jedynie na drugiej części jego tytułu. Dowódcą jego ochrony nie jest prywatny najemnik, lecz szef policji (której głosu użyczył Liam Neeson) znana jako „Zły Glina”. Jego mechaniczni agenci znani są jako „Mikromenedżerowie”. Jeśli po zobaczeniu filmu dąsałeś się, widząc film jako antyrynkowy, gratuluję. Jesteś równie wyrafinowany, co analitycy z FOX news, będący fanami Mitta Romneya.

Jak dotąd udało mi się wyjaśnić, dlaczego Lego: Przygoda ma świetne przesłanie dla przeciwników faszystowskich Stanów Zjednoczonych, lecz przesłanie jest głębsze i to właśnie tutaj opadła mi szczęka. Ekstremalnie kreatywni, indywidualistyczni filmowi wojownicy wolności w końcu doznali olśnienia: ich trud, by pokonać Prezydenta Biznes spalały na panewce, ponieważ nie działali oni razem jak zespół. Musieli połączyć siły, realizując wspólny plan, choć jako sprzeczne z ich naturą, nie przychodziło im to z łatwością. Następnie dochodzi kolejne olśnienie, kiedy Wildstyle zdaje sobie sprawę, że liderzy ruchu oporu mogą mieć nadzieję na sukces tylko przy poparciu przeciętnych ludzi. Przeprasza tłumy (kiedy buntownicy zdobywają studio telewizyjne), mówiąc, że odrzucała ich wszystkich, nazywając „pionkami”, lecz doszła do wniosku, że każdy może być kreatywnym innowatorem.

Nie chcę zdradzać ani szczegółu więcej. Nic nie pobije oglądania filmu w teatrze pełnym setek zachwyconych dzieci, lecz jeśli jeszcze nie widziałeś Lego: Przygody, zdecydowanie polecam. Wszystko w tym filmie jest SUPER.

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress