A A + -

Człowiek stojący za cudem Hongkongu

25 lutego 2015 Artykuły, Ekonomia, Historia

Autor: Lawrence E. Reed
Źródło: fee.org
Tłumaczenie: Wojciech Pypkowski
Źródło obrazka: Shutterschock.com

Niektórzy z nas tylko piszą o wolnościowych rozwiązaniach. Ten człowiek uczynił z nich polityczną rzeczywistość dla milionów.

Wypijmy za pomyślność Hongkongu, tego małego kawałka południowowschodniej azjatyckiej skały. Przez dwadzieścia lat z rzędu Wskaźnik Wolności Ekonomicznej – sporządzany przez The Wall Street Journal i Heritage Foundation – ocenia Hongkong jako najbardziej liberalną gospodarkę świata.

Mimo, że jest częścią Chin od czasu, gdy Brytyjczycy scedowali go w 1997, lokalny rząd włada Hongkongiem każdego dnia. Jak dotąd Chińczycy racjonalnie dotrzymują obietnicy, by pozostawać gospodarkę Hongkongu samą sobie. To, co czyni ją tak liberalną jest miodem na uszy wszystkich, którzy kochają wolność: dość niska korupcja, wydajne i niezależne sądownictwo, respektowanie rządów prawa i praw własności, nieskomplikowany system podatkowy z niskimi stawkami, zarówno dla ludzi, jak i dla firm i łączne obciążenie podatkowe w wysokości jedynie 14% PKB (dwa razy mniej niż w USA), żadnych podatków od zysków kapitałowych czy odsetek, czy nawet od zarobków poza Hongkongiem, żadnych podatków obrotowych czy VAT, bardzo mało regulacji, brak rządowego deficytu budżetowego i niemal nieistniejący dług publiczny. A, nie zapomnijmy też o blisko zerowej stawce celnej. Dokładnie tak – zero.

Ostatni ranking The Wall Street Journal i Heritage Foundation potwierdza to, na co wskazywał kanadyjski Instytut Frasera w swoim Wskaźniku Wolności Gospodarczej Świata, w którym również Hongkong został uznany za najbardziej wolny na świecie. Oprócz tego Bank Światowy ocenia „łatwość prowadzenia działalności gospodarczej” w Hongkongu jako najlepszą na świecie.

Powiedzieć, że „wolność gospodarcza jest gdzieś największa” to jak powiedzieć, że jest to „najbardziej kapitalistyczne miejsce na świecie”. Kapitalizm to pokojowe pozostawienie ludzi samych sobie. Nie potrzebuje o jakiejś wyszukanych i udziwnionych pomysłów Rude Goldberga* tworzonych w ciasnych wieżach z kości słoniowej. Jeśliby wierzyć krytykom kapitalizmu to Hongkong powinien być istną otchłanią chciwości, biedy, wyzysku i rozpaczy. Bynajmniej, nawet się do tego nie zbliża.

Może to dlatego socjaliści nie lubią rozmawiać o Hongkongu. Nie jest tylko najbardziej liberalną gospodarką, jest też jedną z najbogatszych. W przychodzie per capita osiąga 264 procent światowej średniej, ponad podwoiła się przez ostanie 15 lat. Ludzie nie uciekają z Hongkongu, oni się w nim gromadzą. W okresie Drugiej Wojny Światowej populacja wynosiła około 750 000, obecnie jest około 10 razy większa i przekracza 7 milionów.

Pozytywny nieinterwencjonizm

Wiadomość, że gospodarka Hongkongu jest ponownie oceniona jako najbardziej wolna na świecie to okazja, by wspomnieć człowieka najbardziej odpowiedzialnego za to wieloletnie osiągnięcie. Imię Sir Johna Jamesa Cowperthwaite’a (1915–2006) powinno zawsze zajmować miejsce na szczytach panteonu największych wolnościowców. Niektórzy z nas tylko piszą o wolnościowych rozwiązaniach. Ten człowiek uczynił z nich polityczną rzeczywistość dla milionów obywateli

Milton Friedman w hołdzie dla Sir Cowperthwaite’a w 1997 roku wyjaśnił jak wybitne jest jego dziedzictwo gospodarcze: „Porównajcie Brytanię, miejsce narodzin Rewolucji Przemysłowej, dziewiętnastowieczne gospodarcze supermocarstwo, imperium, nad którym słońce nigdy nie zachodzi z Hongkongiem, cypelkiem lądu, przeludnionym, bez żadnych zasobów, poza wielkim portem. Tymczasem w ciągu czterech dekad mieszkańcy tego przeludnionego cypla osiągnęli dochód o jedną trzecią wyższy niż mieszkańcy Brytanii”.

Szkot Cowperthwaite uczył się w Merchiston Castle School w Edynburgu, a następnie studiował na St Andrews University i w Christ’s College w Cambridge. W latach czterdziestych pracował w Służbie Zarządu Koloniami Brytyjskimi w Hongkongu. Po wojnie został poproszony o przedstawienie rządowi planu przyspieszenia rozwoju gospodarczego. Na uznanie zasługuje fakt, że miał oczy otwarte i widział, że gospodarka sama dobrze się podnosi, bez rządowego rozkazu. Więc gdy jego ojczyzna chyliła się ku socjalizmowi za rządów Clementa Attlee, Cowperthwaite został adwokatem, jak to nazywał, „pozytywnego nieinterwencjonizmu” w Hongkongu, potem jako Sekretarz Finansowy kolonii w latach 1961 – 1971 sam nią zarządzał.

„W gospodarce wciąż lepiej polegać na dziewiętnastowiecznej niewidzialnej ręce niż wpychać niezdarne biurokratyczne palce w jej delikatny mechanizm” – powiedział Cowperthwaite w 1962. „Szczególnie nie możemy szkodzić jej głównemu motorowi napędowemu, wolności konkurencji rynkowej”. Nie lubił protekcjonizmu i subsydiów, nawet dla nowych przedsiębiorstw: „Jeśli rozpuszczamy nowe przedsiębiorstwa to nigdy nie będą one wzrastać i się rozwijać”. Stanowczo wierzył, że „w dłuższym okresie, suma decyzji pojedynczych biznesmenów, oparta na indywidualnym osądzie w wolnej gospodarce, nawet zawierając błędy, wywoła mniejsze problemy niż decyzje rządu centralnego i zwykle wcześniej będą one naprawione”.

Nawet od czasów Johna Maynarda Keynesa, gdy ekonomia została przeklęta przez pogląd, że ludzkie działanie należy przetworzyć na liczby, co potem zostało „upoważnieniem” dla różnych centralnych planistów. Często trudno powiedzieć, kiedy na zajęciach ekonomii kończy się matematyka, a zaczyna prawdziwa ekonomia. Dla Cowperthwaite’a miłość planistów do statystyki była przekleństwem, więc odmówił sporządzania jej. Gdy w 1963 roku Friedman spytał go o ten „niedostatek statystyk”, Cowperthwaite odpowiedział „jeśli pozwolę im obliczać te statystyki, będą chcieli użyć ich do planowania.”

Jeśli brzmi to archaicznie, to pozwólcie, że przypomnę wam, że największe gospodarcze fiaska poprzedniego stulecia były centralnie planowane i pełne obliczeń. Wszyscy rządzący czcili te obliczenia, bo nawet nędzne liczby dawały im iluzję kontroli. Jednak nie w Hongkongu!

Statystyki, nieważne jak dokładne i obszerne, nie zastąpią zdrowych zasad. Dzięki ich obfitości podczas kadencji Cowperthwaite’a, gospodarka Hongkongu wzrosła. Pisząc w listopadowym wydaniu magazynu „The Freeman”, Andrew P. Morris wspomniał, że w dekadzie jego rządów płace realne wzrosły o połowę, a odsetek populacji żyjącej w dotkliwym ubóstwie spadł z 50 do 15 procent. Trudno kłócić się z sukcesem. Po emeryturze Cowperthwaite’a w 1971, jego mniej pryncypialni następcy zaczęli parać się wydatkami socjalnymi, finansując je jednak ze sprzedaży ziemi, nie z podnoszenia podatków. Podatki są po dziś dzień takie, jakimi pozostawił je Cowperthwaite.

Post scriptum o Towarzystwie Mont Pelerin

We wrześniu 2014 roku**, Towarzystwo Mont Pelerin, prestiżowa organizacja ekonomistów, intelektualistów i ludzi biznesu związanych z wolnym społeczeństwem, zwoła swoje następne walne spotkanie właśnie w Hongkongu. Sir Cowperthwaite przez wiele lat był członkiem Towarzystwa. Ja osobiście mam nadzieję wznieść tam toast za niego. Nie możemy nigdy zapomnieć człowieka, który dowiódł w Hongkongu, że wolna przedsiębiorczość jest dobrą teorią z wielu powodów, między innymi, w przeciwieństwie do socjalizmu działa.

*Rysownik przedstawiający niezwykle skomplikowane maszyny do wykonywania prostych czynności

**Tekst pochodzi oryginalnie z lutego 2014 roku

 

Autor: Lawrence E. Reed
Źródło: http://fee.org/freeman/detail/the-man-behind-the-hong-kong-miracle

Tłumaczenie: Wojciech Pypkowski
Źródło: libertarianin.org

Źródło obrazka: Shutterschock.com

comments powered by Disqus

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress